•  

    Dekadencka magia.
    Dziś nie naprawiam fantasy, a raczej psuję, dziś luźne i zabawne przemyślenia na temat magii, a konkretnie jednego czaru - reinkarnacji. Będzie krótko, śmiesznie i momentami smutno.

    #naprawiamfantasy <- zwykle wypowiadam się z pozycji autorytetu, ale dziś jestem refleksyjno - humorystyczny

    Nie przepadam za magią w wydaniu DnD czy Warhammera, rozumiem, że to taktyczne systemy, ale fabularne implikacje takiej magii pozostają... ciekawe. Weźmy właśnie taką reinkarnację z DnD 5e - czar wybitnie niebojowy, bo rzuca się go 10 minut (100 tur) i wymaga posiadania kawałka ciała ofiary, która w dodatku nie może być martwa dłużej, niż 10 dni. Wymaga też specjalnych olejów i maści. Tak wskrzeszona postać zachowuje wiedzę, wspomnienia i osobowość z poprzedniego życia. Jeśli do tej pory mieliście jakieś skojarzenia z Jezusem czy Łazarzem - dodatkową cechą tego czaru jest fakt, że dusza denata dostaje nowe ciało. Ciało dorosłego humanoida losowej płci i rasy.

    Zacznijmy od ograniczeń. Rzadkie oleje i maści kosztują 1000 sztuk złota. Wyszkolony pracownik (rzemieślnik, skryba) dostaje minimum dwie sztuki złota dziennie za pracę. Żyjąc skromnie z rodziną, płaci za to sztukę złota dziennie. Drugą oszczędza. Zakładając takie warunki życia, jest w stanie oszczędzić na komponenty w niecałe trzy lata. Załóżmy, że przeznacza na to tylko cześć swojego dochodu, bo resztę pochłaniają mu inne wydatki, myślmy o tym, jak o funduszu emerytalnym, ale zamiast żyć zań kilka lat w chorobie i niedołężności odradzamy się po prostu w nowym ciele. A wszystko za jedyne 5% całkowitego przychodu.

    Zależnie od wersji przygody (w DnD to coś innego, niż edycja) możliwe, że trzeba będzie zapłacić koszt rzucania czaru. Taki koszt to, uwaga:

    Kwadrat poziomu czaru pomnożony razy 10 w sztukach złota plus podwójny koszt komponentów zużywalnych plus 10% kosztu komponentów niezużywalnych (katalizatorów)
    Rozbijemy to sobie na czynniki
    Kwadrat poziomu czaru pomnożony razy dziesięć w sztukach złota to w tym wypadku 250.
    Podwójny koszt komponentu zużywalnego to 2000.
    Katalizatorów nie znalazłem.
    Daje nam to razem 2250 sztuk złota, czyli zamiast 5% nasz rzemieślnik musi przeznaczać na "fundusz emerytalny" 11.25% swojego dochodu przez 30 lat, zakładając, że całe życie haruje za minimalną pensję. Ta kwota zapewnia mu po przepracowaniu tego okresu zupełnie nowe, dorosłe ciało.
    Dla porównania składka emerytalna w Polsce to 19.52% dochodu na umowę o pracę (rozłożone równo pomiędzy pracodawcę i pracownika) w zamian za co możemy łudzić się, że opadłszy z sił na starość, dostaniemy jakiekolwiek pieniądze. Zostawię was na chwilę z tą myślą - teraz już wiecie, co odpowiedzieć, gdy na konwencie dziennikarz podetknie wam mikrofon pod nos i zapyta

    Dlaczego pan/pani ucieka w fantastykę?
    Oczywiście kwota ta jest stała, zatem pan rycerz noszący wartą minimum 1500 sztuk złota zbroję, lekką ręką rzuci takie pieniądze, nie mówiąc już o królach, dla których to zupełna błahostka.

    Dostępność może być problemem, ale osób umiejących rzucić taki czar jest według Pathfinder (najpokrewniejsze źródło, dziękuję @Lisek_Chrystusek) znaczna liczba w każdym kraju, zatem myślę, że będąc ostrożnym, można porównać to do pielgrzymki do świętego miejsca.

    Stąd przechodzimy do dekadenckiego wymiaru magii. Zaczynając od tego, że każdy, kto cokolwiek potrafi i mądrze gospodaruje, nie umiera z przyczyn naturalnych (a na pewno nie na długo), a przecież postaci nie obracają się w środowisku początkujących rzemieślników, a raczej stanu rycerskiego, szlachty i tym podobnych. Tacy ludzie mogą przecież wynająć na własność takiego maga. Co więcej, stać ich na rzucanie zaklęcia dla przyjemności. Jestem chory? Nowe ciało. Strzyka mi w plecach? Nowe ciało. Chlałem wódę i moja wątroba przypomina sito gęsto pokryte tłuszczem? Nowe ciało. Urodziłam siedemnaścioro dzieci i moja... Nie kończ. Nowe ciało. A to tylko początek!

    Bogaci szlachcice mogą uczynić z reinkarnacji całą ucztę. Wyobraźcie sobie Reinkarnacja Party, na którym pijemy do białego rana, a główny zainteresowany wymyka się cichutko do pokoju, balwierz spuszcza zeń krew, a druid robi, co trzeba i równo o północy nowowcielony gospodarz wyskakuje pochwalić się nowym ciałem. Za mało? A rytuał polegający na biczowaniu mającego dostąpić reinkarnacji? On sam znieczulony magicznie albo alkoholem przyjmuje z uśmiechem razy, a goście dostępują katharsis i zapominają mu wszystkie krzywdy. Czy to nie piękne? W ten sposób taka reinkarnacja ma nie tylko wymiar cielesny, ale i społeczny. A co powiecie na umowę między małżonkami, że co kilka lat będą zmieniać ciała, żeby seks się nie znudził? I nagle klops, bo oto miłościwie nam panujący król stał się gnollem, a królowa pani niziołkiem (albo odwrotnie). I co z małżeństwem do śmierci? Czy według fantastycznych religii mąż może zapłacić 2250 sztuk złota, żeby uwolnić się od żony-sekutnicy? A jeśli nie, to co jeśli małżonka odrodziła się była w ciele mężczyzny?
    Umiera stary, mądry król? Cały orszak wyposażony w jego włosy udaje się do katedry, gdzie druid robi, co do niego należy i państwo nie pogrąża się w kryzysie, bo zmartwieniem nie jest fakt, że rządy objął syn-idiota, tylko że król od teraz jest płci żeńskiej (zdarzało się już w polskiej historii) i ma kocie uszy i ogon (są ludzie, którzy bardzo by chcieli, żeby się zdarzyło).
    Dodatkowo skoro każdy szlachcic może się tak odrodzić - zanikają rasowe uprzedzenia. No bo jak mogę nienawidzić elfów, jak sam byłem trzy razy elfem a dwa razy elfką? Futro gnolla przeszkadzało, piżmo wymagało codziennych kąpieli i perfum, ale dzikość pomaga na turniejach, a według niektórych także w sypialni. A że przykład idzie z góry to i pomniejsi szlachetkowie, kupcy i rzemieślnicy zaczynają tolerować inne rasy. Jasne, pewnie niektórzy parskaliby nieco, gdyby do króla-niziołka zwracać się "wasza wysokość" ale co to za problem? Po prostu mordujemy i reinkarnujemy króla aż będzie żądanej płci i rasy.

    Jeden malutki czar zmienia cały obraz imperiów i społeczeństw na całym świecie, od dziedzicznej władzy (Tato, już tysiąc osiemset lat czekam na sukcesję) przez szacunek do starszych, instytucję małżeństwa aż po ksenofobię (oraz ksenofilię). A wszystko za 1000 sztuk złota.

    #fantastyka #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #psychologia #grybezpradu #rpg

    źródło: hetman.jpg

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: słyszałem jak sabaton o tym spiewał

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: Kiedyś próbowałem na poważnie rozkminić tego typu rzeczy w tych systemach, ale się nie dało. Doszedłem do wniosku, że wszystko co jest w podręcznikach dotyczy tylko i wyłącznie graczy oraz ich przygód, a cała reszta nie ma znaczenia.

    •  

      @CralencSeedorf: W tym tagu walczę o spójny świat, zatem podobne wpisy muszą się pojawiać. Zresztą pozbycie się jednocześnie niekochanej żony i marskości wątroby w cenie lepszej zbroi płytowej, to całkiem przyjemna wizja.

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: na mefkowy rozum - duży popyt napędza podaż, a to z kolei prowadzi do wprowadzenia tańszych specjalistów od wskrzeszania i tańszych (często mniej efektywnych) składników reinkarnacyjnych. Konkurencja na rynku. A co z grabarzami?

    •  

      @mfek00: Jeśli porwą ciało na ponad 10 dni, to reinkarnacja nie zadziała. O ile nikt nie wpadł na pomysł zachowania swoich włosów gdzieś wcześniej, ALBO nie wskrzeszono go jako nieumarłego. Grabarzy widzę tu w roli tajnych agentów nekromanty.

    •  

      tylko że król od teraz jest płci żeńskiej (zdarzało się już w polskiej historii) i ma kocie uszy i ogon (są ludzie, którzy bardzo by chcieli, żeby się zdarzyło).

      @Slucham_psa_jak_gra_: <3333

    •  

      @Naxster: Przyjdzie czas na wpis z #naprawiamfantasy otagowany #mangowpis, obiecuję.

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: czekam na temat inflacji pojawiajacy sie w momencie gdy gracze wydają masowo zdobyte złoto z dungeonów :P

    •  

      @j1mmy: Nie będzie inflacji, bo wydobywanie złota z lochu to tak bezsensowny pomysł, że nie zamierzam go rozważać.
      Ale będzie o polowaniu na zwierzątka i czemu miecz i tarcza to zły wybór broni łowieckiej.

    •  

      @PiotrasSNK: Dziękuję, miałem nadzieję na taką reakcję.

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: dużo w tym dziur.
      0. Umieranie jest niefajne. Reinkarnacja wymaga martwej istoty. "Mogę cię wyleczyć z reumatyzmu ale musisz najpierw skoczyć z tej 100-metrowej przepaści", no chyba nie.
      1. Rzemieślnik oszczędza na reinkarnację: zakłada że rzemieślnik przewertował sobie podręcznik gracza i zobaczył na jakie czary chce oszczędzać. Tak naprawdę dobrze będzie jak w ogóle usłyszy o tym że istnieje coś takiego jak druid.
      2. Druidów jest mało, wysokopoziomowych druidów jest mniej. Dodać do tego że druidzi to często łajzy siedzące w lasach czy coś i fakt że tak naprawdę czemu druid miałby się bawić w reinkarnowanie ludzi? Na tym poziomie druid będzie albo wypełniał jakąś misję dla matki natury, a jeśli jest motywowany finansowo to ma dużo lepsze źródła zarobku, jakieś polowanie na smoki czy coś. Tym bardziej jak każdy będzie taki cwany żeby błagać druidów o pomoc, to nawet jakby chcieli pomagać to by im nie starczyło rąk do pracy.
      3. Robienie sobie nowego ciała przy małych dolegliwościach to i tak głupota, bo można dostać niefajne ciało a w ogóle po co się rozstawać z własnym? Dolegliwości się leczy czarami przywrócenia/wyleczenia choroby i tak dalej. Ma to dodatkową zaletę, że te czary rzucają także kapłani. Ale taki kapłan zamiast cie chcieć wyleczyć może ci pierdolnąć litanię o szlachetnym cierpieniu i cośtam cośtam. Przynajmniej królowie i wysoka arystokracja są kryci.
      Przy okazji w 5e to wypadło żeby gra była bardziej każualowa, ale wcześniej reinkarnacja zawsze niosła ze sobą pewien ułamek szansy na zmianę w troglodytę tudzież kaczkę.
      4. Stary król umiera, druid przychodzi odprawić rytuał reinkarnacji. Król dalej nie żyje, druida wieszają jako oszusta. Śmierć ze starości w D&D jest nie do przeskoczenia, jeśli miałbyś umrzeć za rok i się reinkarnujesz w młodego elfa, to za ten rok serce ci stanie bo takie jest twoje przeznaczenie. Żeby oszukać czas i przeznaczenie, trzeba się bawić w bardziej wyrafinowane metody typu zostanie liszem, ale nawet jak wszyscy poszukiwacze przygód w okolicy nie rzucą się na twoją bazę, to będziesz miał problemy z Nieuchronnymi, praworządnymi neutralnymi przybyszami stworzonymi do naprawiania takich błędów w systemie jak ty. (w 5e jeszcze jest myk, że wysokopoziomowi paladyni starożytnych stają się nieśmiertelnymi czempionami dobra, oni raczej mają z tym święty spokój)

    •  

      @jtank: Twój komentarz dziurami doskonale pasuje do mojego wpisu. Od tyłu:
      4. Jest do przeskoczenia. Nowe ciało jest młode. To był problem wcześniej (3.5e albo PF), teraz już nie jest. RAW.
      3. Regeneracja to czar 7 poziomu, jest znacznie mniej dostępny, niż reinkarnacja, zatem to nie głupota. A marskość wątroby to nie jest mała dolegliwość, ani choroba, a uszkodzenie organu.
      2. Tych druidów 9 poziomu jest więcej, niz jeden na metropolię. Dostatecznie sporo.
      1. Rzemieślnik o tym wie, bo żyje w świecie w którym sporo osób się reinkarnuje. Ludzie rozmawiają i plotkują. Widzi orkowych szlachciców i kupców. Ma sporo czasu, żeby się dowiedzieć.
      0. Skąd wiesz? Oglądanie egzekucji było popularną rozrywką, a umieranie będąc znieczulonym winem i narkotykami jest bezbolesne. Pisałem o otwieraniu żył, nie o przepaści.

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_:
      4. 5e jest usłane głupotami, niedopowiedzeniami i ogólnie głupimi decyzjami. Jeśli się nic z nimi nie robi, to wychodzą takie głupoty jak nieśmiertelne dynastie, niezniszczalne fortece w malutkiej chatce leomunda i czarodzieje wysadzający ekonomię w kosmos czarem Fabricate.
      Do zabijania tych, którzy powinni nie żyć zostali by jeszcze nieuchronni, tylko że w ostatnim bestiariuszu wpisali Maruta, czyli w 3.5 nieuchronnego ds. oszukiwania śmierci, i zrobili z niego nieuchronnego ds. dotrzymywania kontraktów. Więc albo trzeba założyć że kanciarzami śmierci zajmuje się inny typ nieuchronnych, albo że nikt. W każdym razie ja się będę trzymał reguł starzenia z 3.5 bo one mają większy sens.
      3. Ale większość pomniejszych dolegliwości wyleczą niższopoziomowe czary. A czy marskość wątroby jest leczona czy nie przez remove disease, to kwestia dyskusyjna, natomiast skoro cierpienie na nią powiedzmy obniża Budowę, to można ją w takim wypadku naprawić przywróceniem (restoration). Może to załatwia całą sprawę, może później wątroba jebnie całkiem i delikwent umrze w ciagu paru godzin, ale pewnie to przywróceniem staranoby się kogoś leczyć. Zazwyczaj zakłada się jakiś średniowieczny stan wiedzy medycznej, nie wiem czy wtedy wiedziano cokolwiek o marskości wątroby chociaż zakładam ze nie.
      2. No, będzie ich kilka. Prawdopodobnie i tak mniej niż innych klas, bo co to za druid co siedzi w mieście. I ci druidzi mają swoje życia, swoje cele/misje i swoje własne zastosowanie dla tych komórek czarów. Owszem, jak król poprosi o reinkarnację to druid na pewno się skusi (bo odmowa może być uznana za zdradę stanu karaną śmiercią XD), ale na jakichś chłopów nie będą mieli raczej czasu i ochoty.
      0. Skąd wiesz? Zmartwychwstanie we własnym ciele może być tak traumatyczne, że przez pare dni jesteś wyraźnie upośledzony w walce i żadna magia nie może temu pomóc. Może moment, w którym twoja dusza wyziera z twojego ciała jest dużo bardziej bolesny niż sama fizyczna śmierć? (a siostra koleżanki wujka w ogóle opowiadała mi, że...)

      Przy okazji nie ma w d&d zasad o dostępności klejnotów i materiałów do czarowania (chociaż zakłada się raczej że nie dostaje się ich od ręki), ale jakby każdy na prawo i lewo chciał się reinkarnować, to jestem pewien że by zabrakło tych "rzadkich olejów i maści". Może w ogóle wybuchłaby wielka wojna druidzka, bo druidzi postanowili by zabijać druidów, którzy przez reinkarnowanie innych napędzają popyt na oleje i maści a przez to ludzie w poszukiwaniu ich niszczą lasy (´・ω・`)

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: przy okazji to znana cecha, albo wręcz cecha rozpoznawalna, że zasady D&D są kurwa głupie XD Po części dlatego, że są pisane dla poszukiwaczy przygód i dla innych sytuacji się sypią (a po części chyba twórcy musieli przejść nieudaną potyczkę z łupieżcami umysłu). Z odrobiną zręczności można wszystko załatać i udawać że jest w porządku.

      Do świata w D&D można podejść od dwóch stron.
      W tym poście zaczynasz od zasad: mamy tu te głupie zasady, więc świat jest (powinien być) zabawny, absurdalny, dziwny.
      Ja zaczynam od świata: świat jest w miarę standardowy (z nawałem swoich dziwostek FR dalej jest dość standardowy). Ale przecież mamy tu te głupie zasady, więc nie powinien taki być. Dlatego trzeba znaleźć uzasadnienie, dlaczego te zasady nie prowadzą do rozsypania się logiki settingu. Więc zaczynam kombinować: umieranie ze starości, nieuchronni, rzadcy druidzi itd.

    •  

      @jtank: 0. RAW nic o tym nie mówią. To fluff. Wcześniej były negatywne poziomy, teraz reinkarnacja to jak drzemka.
      2. Jeden druid w okresie 10 dni ma 29 slotów na regenerację. Liczbę druidów tego poziomu PF określa jako "znaczną". Nigdy nie mówiłem o chłopach, a pochowane ciało i dusza pragnąca powrotu to woda na młyn nekromantów których druidzi nienawidzą jak elfy heteroseksualnych związków.
      3. Pisałem o uszkodzeniu kręgosłupa, wątroby i fizycznym uszkodzeniu waginy. Tego nie leczy nic poniżej piątego poziomu, chyba, że jakieś Stitch Snatch z customowej listy wiedźmy (specjalizacja: położna)
      4.

      D&D są kurwa głupie

      I o tym jest cały ten wpis! W pierwszym akapicie jest napisane, że to na jaja, 4 da lulz, reductio ad absurdum.
      Zamiast się kłócić, to umówmy sobie druida na jakiś termin, poderżnijmy gardła i zreinkarnujmy w nowych ciałach. Ja stawiam!

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_:
      0. Fluff, ale tak jak napisałem, lepiej zasady interpretować wobec stanu świata, a nie na odwrót. Ludzie nie chcą się tak reinkarnować, więc muszą mieć jakieś powody.
      2. Mieszanie PF i 5e ( ͡° ͜ʖ ͡°) W PF umieranie ze starości działa + możesz reinkarnować się w dzika, w 5e tych slotów masz już tylko 1/dzień na 9 lvl a potem dłuugo 2/dzień. A przecież jeszcze trzeba tworzyć swój magiczny kijek, rozmawiać z naturą i ratować świat. A jak do twojej pracowni wpadnie twój arcywróg, dobrze mieć nadal niewykorzystaną komórkę żeby rzucić mu plagę owadów na ryj.
      3. Ja obstaję przy tym, że przynajmniej objawowo marskość wątroby można wyleczyć przywróceniem (a potem pacjent może nagle umrzeć). Uszkodzenie waginy pewnie jest mniej poważne niż przebicie mieczem albo dostanie prosto w klatę buławą, a te dwa można naprawić leczeniem ran (a w 5e wystarczy po prostu 60 minut drzemki XDDDDDDDDD).
      Przy uszkodzonym kręgosłupie jest faktycznie przejebane, sam chyba miałem taką sytuację na sesji kiedyś że bohater w kawałkach, regeneracji niet, więc go reinkarnowali. Został koboldem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      4. Religia mówi mi że dusza poza ciałem smaży się w bolesnym ogniu piekielnym przez 3 dni i noce, więc wolę swoją skoliozę. Na dodatek wszyscy na parafii by mnie obgadywali. Skoro masz 2000gp pod ręką, to może kupmy dwa tysiące kóz i wypuśćmy na pole temu gnojowi co mieszka nad rzeką.

    •  

      @jtank: 0. O powodach napisałem.
      2. Z PF wziąłem tylko dostępność, a czary regeneruje nie wschód słońca a 8 godzin czytania książki, zatem można to zrobić prawie 3x na dobę.
      3. Nie chodzi o to, jak POWAŻNE jest uszkodzenie, ale czy np. doszło do powstania keloidów, przetok i patologicznych zrostów.
      Nawiasem mówiąc w moim systemie magia nie leczy ran, a je spaja i tak spojone rany łatwo się w walce otwierają. Potężniejsza magia szyje, leczenie to już niemal boskie moce.
      4. Twoja religia jest tylko jedną z osiemnastu tysięcy opisanych w podręcznikach, erratach, appendiksach, rozszerzeniach i przygodach.
      Moja religia preferuje kult fizycznej sprawności, zatem reinkarnować się należy na pierwsze oznaki niedołężności ( ͡° ͜ʖ ͡°) W dodatku mogę dzięki temu na legalu posuwać elfkę.

      +: jtank
    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_:
      2. Nope, w 5e czary regeneruje długi odpoczynek, z którego można skorzystać raz na 24h. Jest taki zabawny sposób na poważne nagięcie tego systemu warlockiem, który regeneruje swoje nieliczne czary w czasie krótkiego odpoczynku. Jak chcesz poczytać to pogoogluj: coffeelock.
      4. "Kto zmieni swoją wiarę i przestanie wyznawać MNIE, PANA, NAJLEPSZEGO Z BÓSTW, tego dotknie osiem straszliwych plag, i potomstwo jego do piątego pokolenia takowoż dotknie osiem plag; duszę jego zaś będą toczyć przez wszechwieki ogniste czerwie żarłoczne..."
      Kurwa mać! I nawet nie mogę obwiniać rodziców za wprowadzenie mnie do tej religii, bo zgodnie z czwartym rozdziałem Księgi Łamanych Kości, piąty wers:"Kto odważy się zaniechać inicjacji dziecka swego do wiary we MNIE, PANA, NAJLEPSZEGO Z BÓSTW, tego czeka..." #przegryw

    •  

      @jtank: Na subiektywne 24 godziny, czyli pan druid/szamanmoże iść robić rzeczy w tej Sferze gdzie czas płynie 3x szybciej a potem wrócić do normalnych ludzi.
      Wydaje mi się, że była tez Sfera, gdzie płynął sporo wolniej, ale teraz sobie nie przypomnę. W takiej "temporalnej chłodni" można by składować denatów.

      +: jtank
    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: jakkolwiek są opisane zasady planów o innym uplywie czasu, w domyślnej kosmologii praktycznie takich nie ma. Jedynie astralny jest zapauzowany/czas płynie ekstremalnie wolno (albo raczej: płynie normalnie, ale nie niesie to za sobą żadnych efektów). Nie kojarzę z 3.5 żadnego innego planu z innym upływem czasu, nawet mega chaotyczne Limbo ma wbrew pozorom normalny czas. Zasady służą GMom jak chca sobie tworzyć własne plany do swoich settingów, albo jak czarodziej w 3.5 miał zaklęcie tworzenia swojego demiplanu, to wtedy mógł w pewnym stopniu manipulować upływem czasu tam. W 5e już nie ma nad tym kontroli, czarodziej tworzy sobie magiczną pozaplanarną klitkę i tyle, czas płynie tam normalnie.

      Jest natomiast od 4e albo od 5e Feywild które jest tak chaotyczne, że po podróży tam może cie losowo wypluć tak jakby czasu upłynęło więcej lub mniej, tylko nie ma się nad tym żadnej kontroli więc to wyłącznie utrudnienie w podróży.

      Mnie osobiście strasznie zaczyna boleć głowa jak myślę o implikacjach różnego upływu czasu na różnych planach, więc praktycznie zawsze macham ręką i uznaję że wszędzie, w tym na astralnym planie, czas płynie tak samo. Dużo to ułatwia, a jak ktoś chce konserwować trupy to zamiast wysyłać je na astral niech lepiej użyje gentle repose (albo sequestera jak ma paranoję) ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: Mnie zawsze raziło pomijanie, jaki magia miała by wpływ na gospodarkę. Z jednej strony ludzie mają do dyspozycji potężne źródło energii, możliwość manipulowania materią itp. a z drugiej wszystko działa jak w naszym średniowieczu, podczas gdy magia używana jest głównie do napierdzielania się, ewentualnie tworzenia prywatnych siedzib o niedorzecznych powierzchniach mieszkalnych. Każdy większy port, targ czy magazyn powinien zatrudniać magów czy kapłanów dodających po kilka punktów do siły i kondycji dla tragarzy, a w ogóle po co zatrudniać tragarza, skoro golem uciągnie parę razy więcej i nie musi robić sobie przerwy na posiłek. Lewitacja dla pracujących na wysokościach, magowie chodzący po domach i wyczarowujący lód do lodówki, czy odpalający magiczny ogień w porze obiadowej. Deratyzacja dzięki trującej chmurze, odśnieżanie dzięki magicznemu topieniu śniegu, masowe rolnictwo przybrzeżne dzięki oddychaniu pod wodą, myjki ciśnieniowe dzięki umiejętnemu manipulowaniu żywiołem wody. Nikt nie będzie pracował przy rozbiórce czy w kamieniołomach, skoro można zamiast siermiężnej pracy puścić parę magicznych pocisków. Urzędy, archiwa czy magazyny też zajmowały by znacznie mniej przestrzeni miejskiej dzięki umiejętnemu rozlokowaniu ich po wymiarach magicznych. Przykłady można by mnożyć. Taka umiejętnie zastosowana magia gospodarcza zbudowała by lepszy dobrobyt niż XIX wieczna rewolucja przemysłowa.

    •  

      @ja_nie_lubie: Tak, jeśli rzeczywiście magię można wykorzystać utylitarnie to staje się najlepszym źródłem odnawialnej, łatwej w wykorzystaniu energii. Gorzej, jeśli magia nie jest nieskończona, albo nie do końca kontrolowana wrodzona, czy w inny sposób ograniczona.

    •  

      Każdy większy port, targ czy magazyn powinien zatrudniać magów czy kapłanów dodających po kilka punktów do siły i kondycji dla tragarzy, a w ogóle po co zatrudniać tragarza, skoro golem uciągnie parę razy więcej i nie musi robić sobie przerwy na posiłek.

      Odpowiem według zasad Pathfindera:
      Bull's Strength czy Bear's Endurance to czary 2 poziomu, czyli relatywnie dobrze dostępne, ale niestety trwają tylko minutę na poziom czarującego, czyli bardzo krótko. Lepsze byłoby Ant Haul, czar 1 poziomu, które potraja udźwig i trwa dwie godziny na poziom czarującego, czyli 4-poziomowy Wizard byłby w stanie rzucać ja tak, żeby trwały całą zmianę. Niech będzie, że jest Transmuterem i wszystkie sloty przeznacza na ten czar, co oznacza, że może ich rzucić 9 dziennie, czyli efektywnie dodaje 18 pracowników. Problem w tym, że dniówka niewykwalifikowanego robotnika to 1 sztuka srebra (czyli w sumie 1 sztuka złota i 8 sztuk strebra), a wynajęcie takiego czarodzieja to koszt raczej kilkudziesięciu sztuk złota dziennie. Golem to, nawet licząc po kosztach, minimum 5200 sztuk złota (Junk Golem, który jest niewiele silniejszy od dobrze zbudowanego człowieka) i wymaga kogoś kto będzie wydawał mu polecenia. Jest to najzwyczajniej w świecie nieopłacalne.

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_ Czekaj, czy to trzeba tłumaczyć czemu to głupi pomysł?

    •  

      @komiks42: Czemu co jest głupim pomysłem?

    •  

      @j1mmy: Ale będzie o polowaniu na zwierzątka i czemu miecz i tarcza to zły wybór broni łowieckiej.

      Sorry, nie odświerzylem postów. Mea Culpa.

    •  

      @komiks42: Biorąc pod uwagę jsk często gracze to robią, to owszem. To oczywiście uproszczenie, jak moderacja wreszcie odpowie, czy post łamie regulamin, to wrzucę i zobaczysz o co mi tam chodzi.

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_ Gracze to gracze. Kto nigdy nie grał z kimś kto atakował szablą pancerz płytowy ten nie wie co to życie

    •  

      @komiks42: Gdyby chcieć wymuszać na graczach realizm historyczny, to należałoby usunąć magię i potwory.
      I w jaki sposób osobnik w pełnej płytowej zbroi starł się z szablistą? To samo w sobie nie brzmi bardzo prawdopodobnie.

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: a druidów w każdym niemal fantasy, papierowym i komputerowym rpgu zepsują i zrobią z nich jakichś hipisów.
      Chyba tylko w Pillars of Eternity, Wieśku i Młotku podobali mi się druidzi.
      W Pillarsach Druidzi napierdzielaja piorunami jeśli trzeba i reprezentują dzikość natury, strzegą starożytnych pozostałości aby nikt nie dorwał się do odpowiednika atomowego guzika w świecie gry. Jeśli chodzi o lore świata to wszystko skupia się wokół dusz i tak magowie wykorzystują energię własnej, piesniarze uwalniają potencjał dusz towarzyszy bo fragmenty duszy ich jakby kochają, enigmatycy (psionicy) manipulują duszami oponentów, a druidzi korzystają z mocy zawartej w duszach istot niższych, jakichś duchach przyrody, fragmentach duszy pszczół i os, wilków i bobrów.
      W Wieśku zapamiętałem questa, że druid właśnie kazał nam zostawić zlecenie i nie ubijać Leszego aby selekcja naturalna wzmocniła populację osady (chłopcy wyruszali do lasu aby stać się mężczyznami).
      A w Warhammerze druidzi to naukowcy-magicy, którzy przez działanie wiatru magii "przesiakają" nim i nie przepadają za ludźmi (a magowie ognia stają się cholerykami, cienia stają się skryci etc.).

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_
      Król został zabity a jego ciało porwane, masz dziesięć dni żeby rozwikłać zagadkę zniknięcia jego szczatęk albo władzę przejmie syn-idiota i królestwo pogrąży się w anarchii.

    •  

      @Kus44: Król nie jest głupi, lokalny druid ma jego włosy.

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_ zabójca także nie jest głupi, gdy on przenosił zwłoki jego kamraci wykradali włosy

    •  

      @Kus44: Tu niestety dochodzimy do tego, że aby kogoś zabić potrzebna jest wielka mafijna organizacja magicznie wykrywająca włosy króla u wszystkich ich powierników i przypomina to grę w makao, tylko dorzucamy zaklęcia zamiast kart.

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_ myślę że najlepiej byłoby przyjąć że cześć ciała potrzebna do rzucenia czaru musiałaby być z tym ciałem połączona w chwili śmierci.

    •  

      @Kus44: W innych wersjach systemu zasady mówią o tym explicite. W tej nie.
      Zresztą idąc tym tropem to trzebaby znać metodę śmierci - dekapitacja lekkim ostrzem pomiędzy kręgami nie wywoła szoku i całe ciało poniżej głowy będzie "niepołączone z ciałem" w chwili śmierci.
      Zresztą króla stać na lepsze czary, które nie wymagają ciała, w dodatku odpalane warunkowo, tj. jak tylko król zginie, to kwadrans potem wychodzi z sypialni.
      Większym problemem jest to, że na ten czar stać każdego wolnego obywatela.

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: Aż specjalnie spojrzałem w pięcioedycyjne srd.

      You touch a dead humanoid or a piece of a dead humanoid. Provided that the creature has been dead no longer than 10 days, the spell forms a new adult body for it and then calls the soul to enter that body. If the target’s soul isn’t free or willing to do so, the spell fails.

      Byłbym skłonny przypuszczać, że włosy pobrane przed śmiercią nie wystarczą. W poprzednich edycjach jeszcze nie dało się zreinkarnować kogoś zabitego przez zabójczy efekt, zamienionego w nieumarłego albo zmarłego ze starości.

      Jeszcze warto zacytować to:

      Spellcasting Services
      People who are able to cast spells don’t fall into the category of ordinary hirelings. It might be possible to find someone willing to cast a spell in exchange for coin or favors, but it is rarely easy and no established pay rates exist. As a rule, the higher the level of the desired spell, the harder it is to find someone who can cast it and the more it costs.

      Hiring someone to cast a relatively common spell of 1st or 2nd level, such as cure wounds or identify, is easy enough in a city or town, and might cost 10 to 50 gold pieces (plus the cost of any expensive material components). Finding someone able and willing to cast a higher-level spell might involve traveling to a large city, perhaps one with a university or prominent temple. Once found, the spellcaster might ask for a service instead of payment—the kind of service that only adventurers can provide, such as retrieving a rare item from a dangerous locale or traversing a monster-infested wilderness to deliver something important to a distant settlement.

      Druidzi zażądają np. przyniesienia świętego przedmiotu z nawiedzonego lasu i nasz rzemieślnik właśnie stracił szansę na reinkarnację.

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: W ogóle bawi mnie nieco twoja wizja druidów. Zamiast czegoś w rodzaju kapłanów bogów lasu/świętych starców/pustelników studiujących tajemnice natury robisz z nich przekupniów, którzy udzielą mocy podarowanych im przez bogów/naturę każdemu kto ma dość monet. Poza tym w piątej edycji rzuca się ten czar godzinę, a nie 10 minut.

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: Jeszcze mieszasz edycje i nie wiesz, czy trzymać się Pathfindera (skąd bierzesz wycenę czarów i ilość druidów, ale ignorujesz negatywne poziomy i inne ograniczenia, choć w tym wypadku można reinkarnować kogoś zmarłego ze starości, ale już nie " turned into an undead creature or killed by a death effect") czy piątki. Rules lawyer to z ciebie nie będzie.

    •  

      @Ignacy_Patzer: Wycena czarów jest z 5ed z Adventures League. Bardziej rule lawyerowo się nie da., nie PF. Z PF jest wyłącznie dostępność, która w 5ed jest nieokreślona. Przyjmuję najmniej korzystny dla mojej wizji wariant RAW. Tak, drudzi MOGĄ tego zarządać, ale przecież to interwencja MG. Piszę wyłącznie o zapisanych zasadach. A zamiana w nieumarłych:
      1. Wymaga magii
      2. Jest czymś , przed czym druidzi nienawidzący nieumarłych chcą zmarłego obronić.

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: Ale Adventurers League to po prostu zasady dla przygód/kampanii, na które ludzie przychodzą "z marszu" albo "z ulicy" i siłą rzeczy muszą mieć o wiele mocniej skodyfikowane zasady (i przy okazji dość liniowe scenariusze). Ekstrapolowanie tego na wygląd settingów jest mocno przesadzone.

      Przy zamianie w nieumarłego nie chodzi o druidów, tylko o dość proste uniemożliwienie reinkarnacji przez np. wrogów zmarłego.

      Jeszcze w tym wszystkim pomijasz całkowicie dedekową eschatologię. Dlaczego taki rzemieślnik (albo nawet szlachcic) miałby chcieć wrócić do życia, kiedy po śmierci czeka go wieczność np. w Bliźniaczych Rajach Bytopii albo domenie wyznawanego przez niego bóstwa? Naprawdę grzebanie w drewnie/metalu przez następne stulecia jest aż tak kuszące?

    •  

      @Ignacy_Patzer: Zauważyłeś, że to humorystyczny wpis ( ͡° ͜ʖ ͡°)?
      Zresztą eschatologia jest inna w Faerûnie, inna w Ravenloft, inna w Greyhawku czy Blackmoor, czy świecie Midnight.
      Piszę tylko o mechanice.

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: Blackmoor miał w ogóle eschatologię (to był chyba niewielki "campaign setting" albo nawet moduł)? W Faerunie kończysz u bóstwa albo w Ścianie Niewiernych, w Greyhawk albo na planie zewnętrznym albo w domenie bóstwa (też na planie zewnętrznym). W Ravenloft, Midnight albo innym Dark Sun, to raczej śmierć jest nieszczególnie atrakcyjną opcją w obliczu braku jakiegoś sensownego "życia po życiu".

      Nie piszesz tylko o mechanice. Z faktu, że istnieje grupa druidów zdolna reinkarnować zmarłch nie wynika, że ta usługa będzie powszechnie dostępna i możliwa do kupienia.

    •  

      @Ignacy_Patzer: Nie wynika też, że nie będzie. Pokazuję mechaniczne możliwości. W Midnight są bronie, ale nie wynika stąd, że postaci nie zostaną zsodomizowane przez orków za posiadanie noża. A mimo to mechanika umożliwia posiadanie noża.
      Pokazuję mechaniczne możliwości, ewidentnie dobrane tak, żeby stworzyć podwaliny pod wpis o konsekwencjach.
      Tak samo, jak podajesz fabularne ograniczenia ja mogę podać plemię żyjących na pustkowiach dzikich ludzi, których druid w imię przywracania balansu zawsze reinkarnuje.
      To wszystko owijka fabularna ze świata.

2 months ago Anything For Daddy – Lena Paul | Piratas del Caribe: El cofre del hombre muerto 2006 9.9 | bohemian rhapsody 2018