•  

    Zobaczyłem kotka, więc od razu się zabrałem za tę bajkę. Na spokojnie, bez żadnych wypasionych mocy, isekaiów czy haremów. Takie produkcje to ja mogę oglądać.

    #anime #randomanimeshit #haru #koty #kitku

  •  

    Co to za cyferki są o co z tym chodzi. Jestem wydrem nie rozumię tego
    #mangowpis #anime

  •  

    Jestem właśnie po obejrzeniu wszystkich odcinków Boku dake ga Inai Machi (。◕‿‿◕。)
    Ogólnie daje 7/10, muzyka(opening) cholernie mi się podobało, kreska urzekająca, fabuła też całkiem fajna, ale w spojlerze napiszę co sprawiło, że tylko 7/10 daje.

    Zastrzegam również, że nie czytałem mangi.

    O czym jest anime?
    "Historia podąża tropem Satoru – mangaki posiadającego umiejętność cofania się w czasie. Jednak dzięki tej zdolności mężczyzna jest zmuszany do zapobiegania śmierciom i katastrofom zanim te miałyby dojść do skutku. Wiąże się to z ciągłym powtarzaniem czasu, dopóki nie ma pewności, że dokonał prewencji zdarzenia. Wskutek wplątania w pewną sytuację zostaje uznany za mordercę. Próbując ocalić ofiarę, cofa się do czasów szkoły podstawowej, dokładnie miesiąc przed zaginięciem Kayo Hinazuki, jego szkolnej koleżanki. Satoru postanawia ocalić dziewczynę i zapobiec jej zaginięciu, a także odnaleźć sprawcę morderstwa." - Shinden

    Jeśli jeszcze nie oglądałeś to nie czytaj spojlera!

    pokaż spoiler Zakończenie to jakaś porażka dla mnie xd Anime ogólnie mega fajne, domyśliłem się kto jest mordercą w sumie jakoś przed połową, ale całkiem nieźle się oglądało i byłem ciekawy jak dalej potoczą się losy Satoru i Kayo oraz całej reszty...
    Przede wszystkim kompletnie nie kupuje wątku historii Pana Gaku - niby są jakieś tam podstawy dlaczego robił to co robił, ale wytłumaczenie wydawało mi się strasznie miałkie, bez polotu, ot jakaś tam historyjka i że w sumie on to lubi zabijać...
    Co do Satoru i Kayo - liczyłem jednak na happy end, już zdążyłem się przyzwyczaić, że zakończenia w anime są zwykle słodko-gorzkie, ale tutaj to faktycznie zawiodłem się, Satoru tak bardzo się dla niej starał, już myślałem, że to będzie miłość na całe życie a tutaj JEBS Budzi się ze śpiączki a ona jest żoną tego kolegi co wyglądał jak laska i już mają dziecko xD Fajnie, że przynajmniej pod koniec jest szansa na coś więcej z Airi


    #animedyskusja #anime #manga #mangowpis
    pokaż całość

  •  

    Macie coś do obejrzenia w podobnych klimatach do Dororo? Głównie chodzi mi o akcję w Sengoku jidai albo we wcześniejszych okresach oraz o elementy mitologii japońskiej.
    #anime

  •  

    Skoro @Crantor wspomniał o 4chanowym Katawa Shoujo, to ja przywołam swojego faworyta.

    Pamiętam jak kiedyś, pewnej pięknej zimy zacząłem grać w Everlasting Summer. Gra mnie wciągnęła jak prawie żadna inna wcześniej czy później. Przeszedłem wszystkie możliwe ścieżki, a po zakończeniu ostatniej miałem wrażenie, że coś mi odebrano. Dlatego cieszyłem się jak wyszedł dodatek One Pioneer's Story skupiający się na pomijanej wcześniej bohaterce i jak wyszła krótka gra opowiadająca o spędzaniu świąt z wybraną bohaterką.

    Historia Siemiona jako pioniera jest po prostu pełna. Jest tam wszystko - humor, "feelsy", przesłanie by zrobić coś ze swoim życiem.Moim zdaniem najlepsza europejska VN. I moje absolutne TOP 3 - razem z VN School Days (szkoda, że anime powstało jakie powstało) i If my heart had wings.

    #mangowpis #visualnovel #anime -> bo modeł otaguje i tak
    pokaż całość

    źródło: slawia.jpg

  •  

    #jezykiobce
    #japonski
    Jakieś dobre fiszki do słuchania na telefonie? Najlepiej po polsku, ale po angielsku też może być.

  •  

    Precel Się Jara

    Hatoful Boyfriend

    Wpis 1A

    Dlaczego się ekscytuję?

    Bo lubię dziwne rzeczy, a to jest gra (a tak właściwie visual novel) o byciu dziewczyną, która mieszka w jaskini i podczas uczęszczania do ekskluzywnej akademii dla ptaków romansuje z gołębiami. Tak. To parodia otome, czyli romansowych, japońskich gier dla dziewczyn, a ja dość lubię ten gatunek, więc powinienem się obśmiać. Absurd całego pomysłu i masa nawiązań, czy to do popkultury, czy też świata rzeczywistego, brzmią kusząco. Gra nie jest za długa, więc nada się na chwile odpoczynku od zajmowania się poważniejszymi sprawami. No i w pewnych kręgach jest kultowa, więc nie zaszkodzi znać, nawet jeżeli mi nie podejdzie.

    Skąd mam grę?
    http://store.steampowered.com/app/310080/Hatoful_Boyfriend/

    #precelsiejara #gry #visualnovel #otome #tfwnobf #nerwicowypamietnik
    pokaż całość

    źródło: HatBo.png

  •  

    Jaki jest wasz preferowany sposób oglądania animu?

    • 2 głosy (1.98%)
      Oryginał bez napisów
    • 0 głosów (0.00%)
      Angielski dubbing bez napisów
    • 47 głosów (46.53%)
      Oryginał + angielskie napisy
    • 47 głosów (46.53%)
      Oryginał + polskie napisy
    • 1 głos (0.99%)
      Angielski dubb + polskie napisy
    • 4 głosy (3.96%)
      Polski dubbing/lektor
  •  

    Czy w gre Śródziemie: Cień Wojny (2017) warto zagrać bez poznawania pierwszej części - Śródziemie: Cień Mordoru? #gry #pytanie #ps4 #pcmasterrace #xboxone

    •  

      @Anxious: nie do końca, bo wg mnie sequel jest praktycznie pod każdym względem słabszy od oryginału. Złą grą nie jest, ale służy głównie jako dodatkowy content do grania dla ludzi, którym mało było Cienia Mordoru.

      Pod względem fabularnym nie ma problemu, tylko ew. przeczytaj sobie o co chodziło w poprzedniej grze, same intro początkowe na youtube może ci wystarczyć nawet.

  •  

    Zna ktoś z was jakąś dobrą grę-horror pozbawioną jumpscare'ów? chodzi o to żeby się opierała na klimacie a nie na wywoływaniu palpitacji serca.
    #creepy #gry #horror

  •  

    Obejrzałem Jin-Roh: The Wolf Brigade (oczywiście anime) i muszę powiedzieć, że to jeden z gorszych filmów jaki widziałem XD nie wiem czy przespałem wszystkie ważne momenty, wydarzenia, zwroty akcji ale tam się nic nie działo. Kompletnie chciało mi się spać, oczy mi się same zamykały ale jakoś to obejrzałem. Grafiki nie oceniam chociaż była w porządku, nie mam nic jej do zarzucenia jak na prawie 20 letnie dzieło. Całość ratują pancerze wspomagane i zakończenie które uwielbiam. To tyle, idę oglądać teraz ten film kinowy z chyba 2018 roku może będzie lepszy i nie zasnę tak jak przy tym ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #animedyskusja #anime #mangowpis
    pokaż całość

    •  

      @ArthasMenethil: o ile dobrze pamiętam to jest tam ta zabawna intryga, ja się w sumie szczególnie nie nudziłem, klimat mi się bardzo podobał i kreska też, ogólnie mi się podobało, takie solidne 8/10. To jest też przy okazji cała seria książek osadzona w tym świecie, ale nie czytałem, może kiedyś.

      Daj znać jeśli będziesz pamiętał, czy ten nowy live action Jinroh spoko czy kicha ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Znaczenie dnia i miesiąca urodzin w kulturze japońskiej. Napisz co Ci wyszło.
    u mnie Space Drops :)

    26 grudnia ma fajnie :)
    #ciekawostki #japonia

  •  

    Tak se mysle...

    Czy Nisekoi to NTR?
    W koncu Raku i Onodera z wzajemnoscia sie w sobie kochali, a jak sie skaczylo to kazdy wie
    #anime #mangowpis

  •  

    Jestem tłumaczem i bawią mnie opinie, wedle których tłumaczenia zabijają klimat. Uważam, że dobry tłumacz jest w stanie dobrze poradzić sobie z przełożeniem wszystkiego - ale nie o tym chcę tu napisać.

    Na profilu JPF na Facebooku rozgorzała dyskusja na temat pozostawienia nazwy "slime" jako... slime.

    Kupię ale błagam! Zostawcie Slime! SLIME!!! Nie glut!
    Nie rozumiem czemu przyjęło się u nas słowo Glut. To brzmi tak debilnie że aż się odechciewa kupować. Bardzo lubię tą mangę i dlatego kupią mimo że jest na podstawie nowelki ale gdyby tego nie znał i zobaczyłbym ten tytuł to bym stanowczo tego nie kupił bo brzmi żenująco. Dajcie:
    "ODRODZONY JAKO SlIME!"
    Lajkujcie to może łaskawie zostawią Slime.


    Popieram opcję slime, a nie glut. Społeczeństwo nasze polskie przyzwyczaiło się do zagranicznych, przeważnie angielskich nazw wszelkich stworzeń z powieści czy gier.

    Dla mnie "argumenty" osób chcących zostawić slime'a są niedorzeczne.

    #japonia #jezykjaponski #japonski #naukajezykow #tlumaczenie #tlumaczenia #januszepolonizacji i przy okazji (bo kwestia tłumaczenia może zainteresować inne osoby) #angielski #angielskizwykopem
    pokaż całość

    •  

      @CKNorek: DOBRY tłumacz da sobie radę ale wątpię żeby tłumaczeniem LN/mangi zajmowali się dobrzy tłumacze. Tym bardziej że niedorzeczne tu jest "glut" w tytule. No kurwa, pomijając że w oryginale też jest zapożyczone z angielskiego, to w Polsce też dobrze przyjęty jest slajm/slime, a jak już trzeba tłumaczyć to tradycyjnie przecież jest ŚLUZ, ewentualnie szlam. A nie glut XDD Przy okazji, sam materiał źródłowy jest chujowy nie polecam. pokaż całość

    •  

      Ja takie slime'y od dawien dawna nazywam glutami.

      @CKNorek: a ja w swojej grupie rpgowej czasem powiem na gobliny "zielone knypki", ale nie przetłumaczyłbym Goblin Slayera na "zabójcę zielonych knypków". Od slime mold czyli śluzowców D&D wziął swoje slimes & oozes, w polskich podręcznikach tłumaczone jako szlamy i śluzy, z D&D podpatrzyły to setki gier, w tym szczególnie wizardry z którego podpatrzył Dragon Quest z którego w Japonii slime są najbardziej znane. Jak dla mnie to jest brak researchu/rozeznania w środowisku gier rpg przed podjęciem się tłumaczenia, a poza tym "glut" po prostu brzmi głupio.

      Jeszcze na dodatek slime-szlam praktycznie wywodzą się od tych samych słów i aż prosi się o takie tłumaczenie, więc tym bardziej nie mogę wybaczyć tego "gluta".
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    #dziendobry #gry #pytanie
    Wykopki co sądzicie o papierowych rpgach ? czy jest waszym zdaniem w polsce miejsce na autorski system ?

    •  

      Wykopki co sądzicie o papierowych rpgach ?
      Fajne

      czy jest waszym zdaniem w polsce miejsce na autorski system ?
      Tak, ale nie na twój ( ͡º ͜ʖ͡º)

      @NormikLee:

    •  

      @NormikLee: jak masz jakiś genialny pomysł na który nikt nigdy wcześniej nie wpadł, to więcej szczęścia będziesz miał online/zagranicą, jak robisz coś wtórnego to taka zabawa jest raczej dla weteranów, którzy znają rynek i znają rpgi. Znaczy się nikt ci nie broni, ale prawdopodobnie się nie przebijesz. Jak chcesz amatorsko sobie coś wydać to prosze bardzo, ale też obstawiam małą popularność chyba że naprawdę zrobisz jakieś cudo. pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Właśnie skończyłem 12 Is Better Than 6. Kiedyś wyciągnąłem gierkę z jakiegoś giveawaya, stwierdziłem że dam jej szansę.
    Rozjebałem ją w 6 godzin, włącznie z wszystkimi achievementami, fajna gierka klimacie westernów, warto kupić, tym bardziej że kosztuje teraz 1$ (3,59zł) na Steam. Klimat, ciekawa historia, i jak dla mnie zajebisty sountrack ( ͡° ͜ʖ ͡°) No i jest dość prosta, nie trzeba się z nią mordować nie wiadomo ile.
    #gry #steam
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: jtank
  •  

    Z mniej popularnych anime to moim zdaniem Shiki jest warte obejrzenia. Bardzo ciekawie jest zarysowany konflikt na lini wampiry -> ludzie.

    Soundtrack jest cudowny

    #anime #mangowpis

    źródło: youtube.com

  •  

    Dekadencka magia.
    Dziś nie naprawiam fantasy, a raczej psuję, dziś luźne i zabawne przemyślenia na temat magii, a konkretnie jednego czaru - reinkarnacji. Będzie krótko, śmiesznie i momentami smutno.

    #naprawiamfantasy <- zwykle wypowiadam się z pozycji autorytetu, ale dziś jestem refleksyjno - humorystyczny

    Nie przepadam za magią w wydaniu DnD czy Warhammera, rozumiem, że to taktyczne systemy, ale fabularne implikacje takiej magii pozostają... ciekawe. Weźmy właśnie taką reinkarnację z DnD 5e - czar wybitnie niebojowy, bo rzuca się go 10 minut (100 tur) i wymaga posiadania kawałka ciała ofiary, która w dodatku nie może być martwa dłużej, niż 10 dni. Wymaga też specjalnych olejów i maści. Tak wskrzeszona postać zachowuje wiedzę, wspomnienia i osobowość z poprzedniego życia. Jeśli do tej pory mieliście jakieś skojarzenia z Jezusem czy Łazarzem - dodatkową cechą tego czaru jest fakt, że dusza denata dostaje nowe ciało. Ciało dorosłego humanoida losowej płci i rasy.

    Zacznijmy od ograniczeń. Rzadkie oleje i maści kosztują 1000 sztuk złota. Wyszkolony pracownik (rzemieślnik, skryba) dostaje minimum dwie sztuki złota dziennie za pracę. Żyjąc skromnie z rodziną, płaci za to sztukę złota dziennie. Drugą oszczędza. Zakładając takie warunki życia, jest w stanie oszczędzić na komponenty w niecałe trzy lata. Załóżmy, że przeznacza na to tylko cześć swojego dochodu, bo resztę pochłaniają mu inne wydatki, myślmy o tym, jak o funduszu emerytalnym, ale zamiast żyć zań kilka lat w chorobie i niedołężności odradzamy się po prostu w nowym ciele. A wszystko za jedyne 5% całkowitego przychodu.

    Zależnie od wersji przygody (w DnD to coś innego, niż edycja) możliwe, że trzeba będzie zapłacić koszt rzucania czaru. Taki koszt to, uwaga:

    Kwadrat poziomu czaru pomnożony razy 10 w sztukach złota plus podwójny koszt komponentów zużywalnych plus 10% kosztu komponentów niezużywalnych (katalizatorów)
    Rozbijemy to sobie na czynniki
    Kwadrat poziomu czaru pomnożony razy dziesięć w sztukach złota to w tym wypadku 250.
    Podwójny koszt komponentu zużywalnego to 2000.
    Katalizatorów nie znalazłem.
    Daje nam to razem 2250 sztuk złota, czyli zamiast 5% nasz rzemieślnik musi przeznaczać na "fundusz emerytalny" 11.25% swojego dochodu przez 30 lat, zakładając, że całe życie haruje za minimalną pensję. Ta kwota zapewnia mu po przepracowaniu tego okresu zupełnie nowe, dorosłe ciało.
    Dla porównania składka emerytalna w Polsce to 19.52% dochodu na umowę o pracę (rozłożone równo pomiędzy pracodawcę i pracownika) w zamian za co możemy łudzić się, że opadłszy z sił na starość, dostaniemy jakiekolwiek pieniądze. Zostawię was na chwilę z tą myślą - teraz już wiecie, co odpowiedzieć, gdy na konwencie dziennikarz podetknie wam mikrofon pod nos i zapyta

    Dlaczego pan/pani ucieka w fantastykę?
    Oczywiście kwota ta jest stała, zatem pan rycerz noszący wartą minimum 1500 sztuk złota zbroję, lekką ręką rzuci takie pieniądze, nie mówiąc już o królach, dla których to zupełna błahostka.

    Dostępność może być problemem, ale osób umiejących rzucić taki czar jest według Pathfinder (najpokrewniejsze źródło, dziękuję @Lisek_Chrystusek) znaczna liczba w każdym kraju, zatem myślę, że będąc ostrożnym, można porównać to do pielgrzymki do świętego miejsca.

    Stąd przechodzimy do dekadenckiego wymiaru magii. Zaczynając od tego, że każdy, kto cokolwiek potrafi i mądrze gospodaruje, nie umiera z przyczyn naturalnych (a na pewno nie na długo), a przecież postaci nie obracają się w środowisku początkujących rzemieślników, a raczej stanu rycerskiego, szlachty i tym podobnych. Tacy ludzie mogą przecież wynająć na własność takiego maga. Co więcej, stać ich na rzucanie zaklęcia dla przyjemności. Jestem chory? Nowe ciało. Strzyka mi w plecach? Nowe ciało. Chlałem wódę i moja wątroba przypomina sito gęsto pokryte tłuszczem? Nowe ciało. Urodziłam siedemnaścioro dzieci i moja... Nie kończ. Nowe ciało. A to tylko początek!

    Bogaci szlachcice mogą uczynić z reinkarnacji całą ucztę. Wyobraźcie sobie Reinkarnacja Party, na którym pijemy do białego rana, a główny zainteresowany wymyka się cichutko do pokoju, balwierz spuszcza zeń krew, a druid robi, co trzeba i równo o północy nowowcielony gospodarz wyskakuje pochwalić się nowym ciałem. Za mało? A rytuał polegający na biczowaniu mającego dostąpić reinkarnacji? On sam znieczulony magicznie albo alkoholem przyjmuje z uśmiechem razy, a goście dostępują katharsis i zapominają mu wszystkie krzywdy. Czy to nie piękne? W ten sposób taka reinkarnacja ma nie tylko wymiar cielesny, ale i społeczny. A co powiecie na umowę między małżonkami, że co kilka lat będą zmieniać ciała, żeby seks się nie znudził? I nagle klops, bo oto miłościwie nam panujący król stał się gnollem, a królowa pani niziołkiem (albo odwrotnie). I co z małżeństwem do śmierci? Czy według fantastycznych religii mąż może zapłacić 2250 sztuk złota, żeby uwolnić się od żony-sekutnicy? A jeśli nie, to co jeśli małżonka odrodziła się była w ciele mężczyzny?
    Umiera stary, mądry król? Cały orszak wyposażony w jego włosy udaje się do katedry, gdzie druid robi, co do niego należy i państwo nie pogrąża się w kryzysie, bo zmartwieniem nie jest fakt, że rządy objął syn-idiota, tylko że król od teraz jest płci żeńskiej (zdarzało się już w polskiej historii) i ma kocie uszy i ogon (są ludzie, którzy bardzo by chcieli, żeby się zdarzyło).
    Dodatkowo skoro każdy szlachcic może się tak odrodzić - zanikają rasowe uprzedzenia. No bo jak mogę nienawidzić elfów, jak sam byłem trzy razy elfem a dwa razy elfką? Futro gnolla przeszkadzało, piżmo wymagało codziennych kąpieli i perfum, ale dzikość pomaga na turniejach, a według niektórych także w sypialni. A że przykład idzie z góry to i pomniejsi szlachetkowie, kupcy i rzemieślnicy zaczynają tolerować inne rasy. Jasne, pewnie niektórzy parskaliby nieco, gdyby do króla-niziołka zwracać się "wasza wysokość" ale co to za problem? Po prostu mordujemy i reinkarnujemy króla aż będzie żądanej płci i rasy.

    Jeden malutki czar zmienia cały obraz imperiów i społeczeństw na całym świecie, od dziedzicznej władzy (Tato, już tysiąc osiemset lat czekam na sukcesję) przez szacunek do starszych, instytucję małżeństwa aż po ksenofobię (oraz ksenofilię). A wszystko za 1000 sztuk złota.

    #fantastyka #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #psychologia #grybezpradu #rpg
    pokaż całość

    źródło: hetman.jpg

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_:
      2. Nope, w 5e czary regeneruje długi odpoczynek, z którego można skorzystać raz na 24h. Jest taki zabawny sposób na poważne nagięcie tego systemu warlockiem, który regeneruje swoje nieliczne czary w czasie krótkiego odpoczynku. Jak chcesz poczytać to pogoogluj: coffeelock.
      4. "Kto zmieni swoją wiarę i przestanie wyznawać MNIE, PANA, NAJLEPSZEGO Z BÓSTW, tego dotknie osiem straszliwych plag, i potomstwo jego do piątego pokolenia takowoż dotknie osiem plag; duszę jego zaś będą toczyć przez wszechwieki ogniste czerwie żarłoczne..."
      Kurwa mać! I nawet nie mogę obwiniać rodziców za wprowadzenie mnie do tej religii, bo zgodnie z czwartym rozdziałem Księgi Łamanych Kości, piąty wers:"Kto odważy się zaniechać inicjacji dziecka swego do wiary we MNIE, PANA, NAJLEPSZEGO Z BÓSTW, tego czeka..." #przegryw
      pokaż całość

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: jakkolwiek są opisane zasady planów o innym uplywie czasu, w domyślnej kosmologii praktycznie takich nie ma. Jedynie astralny jest zapauzowany/czas płynie ekstremalnie wolno (albo raczej: płynie normalnie, ale nie niesie to za sobą żadnych efektów). Nie kojarzę z 3.5 żadnego innego planu z innym upływem czasu, nawet mega chaotyczne Limbo ma wbrew pozorom normalny czas. Zasady służą GMom jak chca sobie tworzyć własne plany do swoich settingów, albo jak czarodziej w 3.5 miał zaklęcie tworzenia swojego demiplanu, to wtedy mógł w pewnym stopniu manipulować upływem czasu tam. W 5e już nie ma nad tym kontroli, czarodziej tworzy sobie magiczną pozaplanarną klitkę i tyle, czas płynie tam normalnie.

      Jest natomiast od 4e albo od 5e Feywild które jest tak chaotyczne, że po podróży tam może cie losowo wypluć tak jakby czasu upłynęło więcej lub mniej, tylko nie ma się nad tym żadnej kontroli więc to wyłącznie utrudnienie w podróży.

      Mnie osobiście strasznie zaczyna boleć głowa jak myślę o implikacjach różnego upływu czasu na różnych planach, więc praktycznie zawsze macham ręką i uznaję że wszędzie, w tym na astralnym planie, czas płynie tak samo. Dużo to ułatwia, a jak ktoś chce konserwować trupy to zamiast wysyłać je na astral niech lepiej użyje gentle repose (albo sequestera jak ma paranoję) ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (45)

  •  

    #anime #mangowpis

    Moja przygoda z #fate zaczęła się od fate stay night od deena i w sumie po latach bardzo cieplutko wspominam tę serię, szczególnie, że wywołuje naprawdę fajne #feelsy. Później przeczytałem vn (około 200h wyjęte z życia), później widziałem ubw kinówkę i anime, ale niestety poza ładnym wyglądem i fajnymi walkami nie zostały mi te serie w głowie. Później widziałem fate zero i to była petarda - najlepsze anime z serii. Dalej już odpadłem i nie chce mi się oglądać tych wszystkich alternatywnych światów.

    #takbylo

    moim zdaniem w wersjach od ufotable waifu są jakieś takie płytkie ¯\_(ツ)_/¯
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #mangowpis #anime

    Teraz już takich anime nie robią ¯\_(ツ)_/¯

    pokaż spoiler i dobrze


    w sumie to nawet po tych 10 latach nie wiem co o nim myśleć.

    źródło: youtube.com

  •  

    Hmm, ciekawe czemu spośród tych dziesięciu deweloperów wygrał akurat CD Projekt RED.

    HMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMM.

    #pcmasterrace #gry #heheszki

  •  

    Cholera, czemu wszystko musi się urywać w takim momencie. Zdązyłem polubić bohaterów a tu już koniec, dajcie mnie kontynuację :( Znacie coś podobnego? Najlepiej trochę dłuższego, bo doła złapałem przy tylko 13 odcinkach + ova
    #elfenlied #anime

  •  
    popik3 via iOS

    +1195

    Mój wspóllokator zaprosił wczoraj do siebie dziewczyne i czuje dziś rano, że uprawiali seks.

    On nie wie, że jestem księdzem, bo nie gadamy.

    Powinienem ich za to wyspowiadać?
    #pytanie #religia #zwiazki

    •  

      @Sewensa: nie podoba mi się to co się stało z głosem/wokalem Fridena na przestrzeni lat, ale ogólnie rzecz biorąc, zwłaszcza porównując do reszty współczesnych wysrywów IF, jest wręcz zaskakująco niechujowo.

    •  

      @Sewensa: nie-czysty wokal też mu się pogorszył, wyższy, bardziej piskliwy, szorstki/suchy. Nie wiem czy to zdarte gardło czy celowy zabieg, obstawiam że po trochu jedno i drugie. W każdym razie kiedyś brzmiał wyjątkowo, teraz ma momentami scream prawie jak w przeciętnym zespole metalcorowym.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Często oglądam sobie jakieś artykuły wideo z gier. Opowiadają tam o jakimś tytule i bardzo często używają słowa "franchise" i nie mogę skumać dlaczego, co to znaczy w tym kontekście itd. np tu:

    #gry #angielski #angielskizwykopem #angielskiztuskiem

    źródło: youtube.com

    •  

      @GrzegorzPorada: wiki to nieźle podsumowuje:

      A media franchise, also known as multimedia franchise, is a collection of related media in which several derivative works have been produced from an original creative work of fiction, such as a film, a work of literature, a television program or a video game. The intellectual property from the work can be licensed to other parties or partners for further derivative works and commercial exploitation across a range of media and by a variety of industries for merchandising purposes. pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Tsuba z shishi (mitologiczny lew z Chin) testującą swoje potomstwo podczas wspinaczki, Japonia XIX wiek. Jeden spada, ale nie takie ofiary złożyliśmy na ołtarzu selekcji naturalnej.

    Muzeum

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #gruparatowaniapoziomu #japonia #myrmekochoria
    pokaż całość

    •  

      @myrmekochoria: ogólnie jest takie powiedzenie w Japonii, że lwy zrzucają swoje dzieci z przepaści (獅子の子落とし). Takie troche jakby "rzucanie na głęboką wodę" - surowe wychowanie, wystawianie na duże trudności i sprawdzanie tego jak sobie dzieci radzą to wg tego powiedzenia najlepszy sposób na wychowanie wartościowego potomka.

      +: Noombre, Dzony_ze_suonca +2 innych
    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Kontynuujemy serię o walkach. Jak tylko moderacja zechce odpowiedzieć mi na moje wiadomości wpadną jeszcze dwa wpisy, tymczasem wrzucam taki, o który nie przyczepią się na pewno. Wpis powstaje na prośbę mojego znajomego, który stwierdził, że poprzednie wpisy o walce nie ułatwiają uczynienia jej ciekawą - ten pomoże

    #naprawiamfantasy <- tag w którym uczymy się jak zamiast niestrawnej papki podawać dobry, wysmakowane fantasy

    Skoro wiemy już jak zakorzenić walkę w scenariuszu i dlaczego strony walki się w nią angażują, czas sprawić, żeby walki były ciekawe. Koniec wypadających z krzaków bandytów i potworów siedzących w zamkniętym pokoju - czas sprawić, żeby walki były emocjonujące, widowiskowe i pamiętne.

    Jeśli Twoje walki są najmniej interesującą częścią sesji - gratulacje, robisz dobre sesje. A po tym wpisie będziesz robił jeszcze lepsze. Traktuj sugestie stąd jak przyprawy - dodaj trochę tego czy tamtego, co pasuje do scenariusza, ale nie ciągle takie same i nie wszystkie naraz.

    Żeby uczynić walkę ciekawą trzeba zbudować ją z ciekawych czynników. Zacznijmy od małej analizy tego, z czego składa się walka. Ten wpis dotyczy raczej fabularnych systemów, niż pochodnych D&D w których walka jest wybitnie skomplikowanym procesem w którym do optymalnego tworzenia i rozwoju postaci stosuje się techniki analityczne prosto z rynków finansowych, żeby wycisnąć każdą kroplę bojowego potencjału.

    Inspirując się luźno Sun Tzu można wyróżnić kilka kluczowych zmiennych:

    1. Teren.
    2. Otoczenie.
    3. To, co nad walczącymi.
    4. Cele.
    5. Ograniczenia.
    6. Przeciwnicy.
    7. Sposób walki.
    8. Zakończenie starcia.
    9. Postaci graczy.

    1. Teren.
    Teren sam w sobie potrafi sprawić, że walka będzie ekscytująca. Jedną z najbardziej pamiętnych walk w Gwiezdnych Wojnach była walka na platformach latających nad roztopioną magmą. Pojedynek, który w innych wypadkach byłby raczej dość szybki i jednostronny, nabierał dramatyzmu. Podobnie walka na słupach z Domu Latających Sztyletów - a jedyne co się zmieniło to fakt, że poruszanie się przestało być trywialne, a stało się wyzwaniem. Podobne Zabiegi mogą sprawić, że walczyć trzeba będzie nie tylko z przeciwnikami, ale i z terenem. Przykładem może być walka na pokładzie chwiejących się okrętów - każdy ruch może skończyć się upadkiem, łatwiej przewrócić przeciwników, można chować się za masztami i pod pokładem. Osoby walczące jedną ręką, bez tarczy mogą się czegoś trzymać, a walczący długą bronią - łatwiej obalać albo łapać równowagę.

    2. Otoczenie.
    To wszystko, co dookoła walczących. Za przykład niech posłuży tu inna walka z Darthem Maulem, znów z Gwiezdnych Wojen. Systemy bezpieczeństwa rozdzielające walczących sprawiały, że siły zła nie mogły wykorzystać przewagi nad Sithami. Pole walki dynamicznie się zmienia, wymuszając szybkie adaptowanie się do nowych warunków i niwecząc taktyki. Być może mechanizm jest zupełnie losowy lub istnieje jakiś sposób, żeby choć w ograniczonym stopniu go kontrolować? Nie muszą to koniecznie być systemy bezpieczeństwa, czy pola siłowe - może to schody w zamku, które nagle zaczynają się poruszać, może zmienny, magiczny labirynt, albo las, który współpracuje z zamieszkującymi go duchami zamykając intruzom drogi plątaniną twardych pnączy i korzeni. Nie musi to też ograniczać się do blokowania drogi - płonące ruiny grożące zawaleniem, tłum w bójce gotowy łapać i przytrzymać pchniętych ku niemu uczestników, a nawet najeżona grotami powoli zbliżająca się falanga. Otoczenie może też zwiększać możliwości zamiast je zmniejszać - można wdrapać się na dachy i razić z ich wrogów strzałami, umknąć przed zwierzęciem na drzewo, czy schronić w stosie trupów przed nieprzyjacielskim patrolem, lub w leju po ostrzale artyleryjskim przed ogniem karabinów.

    3. To, co nad walczącymi.
    Sun Tzi użył tu określenia "Niebo" ale nie do końca oddaje to esencję tego punktu. Rzeczywiście rzęsity deszcz może zamienić pole bitwy w błoto, silny wiatr znosi strzały i przewraca trzymających tarcze, ale niebo to też warunki oświetlenia - słońce, księżyc, ostatni działający szperacz, lampy na podczerwień. To też wszystko, co z nieba spada - jeśli drużyna chce w oblężonym mieście dopaść wrogów, z którymi borykała się od jakiegoś czasu to o ile ciekawiej będzie, jeśli wpadną do tej części miasta przed głównymi siłami, ścigając swoich nieprzyjaciół właśnie wtedy, kiedy będzie ostrzeliwana z katapult? Bohaterowie wiedzą, ile czasu zajmuje ich przeładowanie i kiedy muszą zrobić sobie przerwę w wywieraniu zemsty na nieumieranie z powodu roztrzaskania przez wielki kamień. Być może demonolog przywołuje z nieba swoje pomioty, a może w okolicach pewnej drogi każdy, na kogo padnie odbite od lustra, albo innej powierzchni, światło księżyca, zaczyna mutować i zmienia się w okropne monstrum, a jego umysł zostaje wyparty i zastąpiony przez kosmicznego najeźdźcę? Albo na szczycie góry mieszka wielki kruk, który może porwać kogoś z walczących? Nie należy z tym i trzema punktami przesadzać - jedna walka na stole kuchennym giganta, którego głównym daniem mają być bohaterowie i ich przeciwnicy wystarczy - bycie posypywanym pieprzem i unikanie tasaków jest ciekawym pomysłem, ale gracze szybko zechcą wrócić na ląd. Do tego stopnia, że gotowi są dać komuś w pysk w karczmie tylko dlatego, że mogą tam wreszcie powalczyć normalnie.

    4. Cel.
    Cel każdej ze stron może zupełnie zmienić oblicze walki. Jeżeli bohaterowie atakują przeciwników w ich leżu, to ci najpewniej zdążyli się przygotować i ustalić plan działania. Napadnięci na trakcie podróżnicy mogą chcieć uciec z życiem, a cel skrytobójstwa może próbować się ukrywać wśród służb porządkowych, utrudniając jego zabicie i ujście z życiem. Może też przeciwnikom wcale nie zależy na mordowaniu? Może doszło do tragicznej pomyłki i atak na bohaterów jest wielkim nieporozumieniem. Być może celem przeciwników jest tylko nastraszyć postaci albo odebrać im jakiś przedmiot? Taka walka przebiega zupełnie inaczej. Jeśli bohaterowie są szczególnie potężni, ich równie potężny przeciwnik może wynająć najemników, albo nasłać swoich popleczników po to, tylko żeby poznać sposób, w jaki walczą. Tacy najemnicy mogą próbować stawiać bohaterom jakiś czas opór, a potem uciec. Wróg może w ogóle nie chcieć doprowadzić do walki, a jedynie nękać bohaterów ostrzałem, czy konnymi szarżami. Doprowadzając do furii i czekając, aż popełnią błąd. Zróżnicowane cele różnych grup zapewnią ciekawe walki.

    5. Ograniczenia.
    To wszystko to, co w niewymieniony powyżej sposób ogranicza postaci. Podstawowym może być czas - walka w zawalających się ruinach, czy płonącym mieście nakład ograniczenie czasowe, tak samo konieczność uratowania przetrzymywanego, lub klątwa, czy przepowiednia, która ma dokonać się za rok i dzień, choć oczywiście w innym horyzoncie czasowym. Dopasowane do scenariusza ograniczenia mogą uczynić go jeszcze ciekawszym, ale należy uważać, aby nikogo nie wykluczały - szczególnie wyspecjalizowane postaci mogą czuć się bezużyteczne, jeśli odbierze im się odgórnie ich jedyną przewagę, a to prowadzi do największej tragedii - gracza, który jest sfrustrowany, zamiast się bawić. Dlatego tak dobrym sposobem na wybór ograniczeń jest pozwolenie, by gracze sami je sobie narzucili, tworząc postaci i podejmując decyzje. Jeśli chcą jeździć konno, muszą uważać na konie; jeżeli nie przygotowali się do walki mimo oczywistych okazji, które im przedstawiono, będzie im trudniej. Ważne, żeby gracze nie czuli się ukarani, ani oszukani - jeśli umożliwia im się podjęcie decyzji o np. zabraniu na wyprawę na potwora działa z obsługą i tragarzy to należy jasno przedstawić, że uczyni ich to łakomym kąskiem dla każdego watażki, przez którego ziemie będą przejeżdżać.

    6. Przeciwnicy.
    Najkrócej - zachowywanie trzonu znanych przeciwników i wprowadzanie nowych, zależnie od grupy, z którą gracze się ścierają. Przeciwnicy składają się z dwu osobnych części, które powinny współgrać z wrażeniem, jakie mają zrobić na graczach - mechanicznej i fabularnej. Wiele osób nie zgodzi się z tą tezą, ale kiedy ja prowadzę - warstwa fabularna jest o wiele ważniejsza. To ją widzą gracze i to ona pokazuje im, z kim mają do czynienia. Ten sam zombie dla początkujących, nienawykłych do walki postaci będzie

    Groteskowo okaleczoną sylwetką z twarzą zastygłą w przerażającym grymasie, mimo straszliwych obrażeń, wbrew naturze, kulejąc, zmierzającym nieubłaganie w waszym kierunku wyciągając pokryte resztkami ofiar szpony!
    A grupa szturmowa inkwizycji tropiąca nekromantę zobaczy

    Gromadę pospiesznie przywróconych do życia zwłok włóczących się bez celu. Kilku z nich nieporadnie kuśtyka w waszym kierunku - nie mają nawet broni, niezbornie wyciągają tylko ręce. Chyba mrocznemu magowi kończą się nieumarłe sługi!
    Odpowiednie opisy reakcji i ataków też są kluczowe.

    Ok, padł. Następny za to...
    wybija z immersji. O ile lepiej brzmi

    siła ciosu powala grasanta, który z obrzydliwym chrzęstem zrywa się z Twojego topora i drze ziemię piętami próbując odpełznąć, łapiąc za ziejąca w piersi ranę w beznadziejnej próbie powstrzymania krwawienia.
    To sprawia, że przeciwnicy są bardziej ludzcy, nie są figurkami na planszy, ani zlepkiem pikseli zmieniającym się po śmierci w błyszczący mieszek z łupem, żeby gra na pewno miała PEGI 12. Gracz go zamordował, niech dotrze do niego pełnia okrucieństwa, którego się dopuszcza.
    Zróżnicowanie przeciwników też jest dobrym pomysłem - jeśli w walkach będą pojawiały się nowe potwory, albo inaczej uzbrojeni przeciwnicy, to gracze nie popadną w rutynę i za każdym razem będą myśleć na nowo. Wystarczy jedna-dwie nowalijki na walkę - niech barbarzyńca ma wielkiego psa, grasant niech jeździ konno, a grupę harcerzy prowadzi do boju stary ALowiec.
    Poziom wyzwania też powinien się różnić - po trudniejszych walkach, albo zdobyciu nowego poziomu czy mocy warto dać graczom się nimi nacieszyć - niech wpadną na obóz śpiących, bandytów paląc ich i mordując przez sen, niech rozbijają w proch pozbawione magicznego sterowania szkielety, albo strzelają z ufortyfikowanych pozycji do zdezorganizowanych bojówek po trudnej bitwie o miasto.
    Osobną kwestią są bardzo mali i bardzo duży pzeciwnicy - to świetna odskocznia od zwykłej walki. Chmara pokurczów sięgających kolan albo giganci, których można tylko ranić po łydkach - to jest świetne, jeśli zostanie dobrze przemyślane. Pamiętacie bitwę o Hoth w Gwiezdnych Wojnach? Shadow of the Colossus?

    7. Sposób walki.
    Ta część jest zależna od tego, z kim postaci walczą, kto jest napastnikiem i w jakich walczą warunkach. Warto, żeby taktyka i sposób oddawały poziom inteligencji i kulturę, z której wywodzą się przeciwnicy. Grasanci najpewniej będą interesować się tylko swoim bezpieczeństwem, więc jeśli nie atakują z zasadzki, to spróbują uciec. Z kolei wspomniani nieumarli zrobią to, do czego zostali stworzeni - wystraszą, albo będą stać i bronić przejścia. Wyjątkowo tchórzliwi przeciwnicy mogą kilkakrotnie wycofywać się i ponawiać natarcie.
    Problemem stają się przeciwnicy inteligentniejsi niż gracze. Trochę inteligentniejsi mogą wykorzystać lepiej teren, korzystać z fortyfikacji, poznawać przeciwników, eliminować kluczowych i wycofywać się, zatruć broń i tak dalej. Walki z takimi przeciwnikami należy przemyśleć, szczególnie jeśli celem jest coś innego, niż fizyczna eliminacja graczy.
    O wiele inteligentniejsi przeciwnicy po pierwsze najpewniej pozwolą graczom myśleć, że wygrali. Być może pokonanym podrzucą przeklęty artefakt albo podsłuch, może wykorzystają walkę do pozwania postaci, albo rozlew krwi do zwabienia ogromnych bestii. Tak inteligentni przeciwnicy to jednak raczej materiał na antagonistów całej kampanii i jeśli coś im się nie powiedzie to tylko przez jakieś skrzywienia psychicznej konstrukcji, czy mściwość. Warto też, żeby opisy oddawały to, z kim postaci walczą - bezwzględność orków, okrucieństwo mrocznych elfów, nieugiętość mieszkańców szkockich wyżyn, czy pogardę dla ludzkiego życia w oddziałach karnych. Każda grupa, potwór, czy maszyna powinny być charakterystyczne.
    Doskonałym przykładem była sesja, w której co prawda nie brałem udziału, ale znam kogoś, kto brał i opowiedział mi to i owo:
    Mechwarrior, ale raczej jako inspiracja, niż sztywne zasady czy świat. Gracze wiozą złożonego mecha pociągiem dokądś. Nagle pociąg zostaje ostrzelany przez napastników! W czasie, kiedy gracze dzielnie stawiali im opór, jeden z nich po prostu podleciał na odrzutowym plecaku i... odłączył wagon z mechem. Perfekcyjnie wykonana operacja, na pewno zbijają teraz piątki.

    8. Koniec starcia.
    W walce trzeba ustalić początek i koniec. O ile z tym pierwszym nie ma zwykle problemu, to koniec jest sprawą dyskusyjną i zależy między innymi od celów. Z poprzednich wpisów wiemy, że walka nie powinna kończyć się raczej w ten sposób, że jedna strona w całości umiera, niektórzy powinni się wycofywać, poddawać itd. W szczególności jednak walka powinna się skończyć, kiedy jedna ze stron osiągnie swój cel. To, co stanie się po niej, może wieść do kolejnego starcia - odparłszy grasantów, postaci gonią ich do kryjówki, zdawszy sobie sprawę z przewagi potwora próbują mu umknąć, gobliny wycofały się do kolejnej komnaty, żołnierze wroga opuszczają okopy, albo jedna z postaci zostaje ranna i reszta próbuje wynieść go w bezpieczne miejsce. Tak czy inaczej, jeśli postaci poradziły sobie ze zgromadzonymi wyzwaniami, lub im uległy, możemy uznać, że to koniec walki.

    9. Postaci graczy.
    Gracze też są współodpowiedzialni za to, czy przygoda będzie dobra. Jeśli stworzą ciekawe postaci i będą je ciekawie odgrywać, to łatwiej będzie robić ciekawe walki. Powiedz im tak, jeśli przeczytają ten wpis i zaczną się czepiać. Jak prowadzić proces tworzenia zaproponuję w osobnym wpisie.

    Ta mała checklista pozwoli wam łatwo wplatać urozmaicenia w walki bez ich kompletnej przebudowy, ograniczając czas potrzebny na ich przygotowanie. A jak moderacja odpowie - zajmiemy się specyfiką walki z bestiami.

    pokaż spoiler #fantastyka #fantasy #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #rpg #grybezpradu
    pokaż całość

    •  

      siła ciosu powala grasanta, który z obrzydliwym chrzęstem zrywa się z Twojego topora i drze ziemię piętami próbując odpełznąć, łapiąc za ziejąca w piersi ranę w beznadziejnej próbie powstrzymania krwawienia.

      @Slucham_psa_jak_gra_: z tymi opisami uderzeń to też nie ma co przesadzać, chyba że gra się w ogóle w system/kampanię na ogół pozbawioną przemocy i to jest wyjątkowa pierwsza walka od ostatnich czterech sesji. Ja akurat głównie prowadzę dedekową siekę, więc dla mnie w walce najważniejszy jest dynamizm. Zazwyczaj wystarczy max jedno zdanie, dalsze "pierdolenie" niepotrzebnie wszystko wydłuża i zmniejsza dynamikę w walce. "Z trzaskiem głowa przeciwnika zmienia się w krwawą miazgę, nie żyje." Trzeba trzymać tempo. pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika jtank

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)

Drunk History S03E13 HDTV x264-KILLERS [eztv] | Stream in HD | Ballers 2015 S04E02 WEBRip x264-PBS EZTV