Nie mam ustawionego tła, bo mi się nie chce.

  •  

    Wiecie czemu ten gość ogląda się za inną?

    #heheszki #memy

  •  

    Podczas porodu kobieta odczuwa ból porównywalny do tego, co czuję mężczyzna gdy w MGS V jest zmuszony do swoich do zabijania swoich towarzyszy z rangą S.
    #metalgearsolid #ciekawostki

  •  

    ⠀⠀⠀⠀⠀⢀⣀⣀⣀
    ⠀⠀⠀⠰⡿⠿⠛⠛⠻⠿⣷
    ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⣀⣄⡀⠀⠀⠀⠀⢀⣀⣀⣤⣄⣀⡀
    ⠀⠀⠀⠀⠀⢸⣿⣿⣷⠀⠀⠀⠀⠛⠛⣿⣿⣿⡛⠿⠷
    ⠀⠀⠀⠀⠀⠘⠿⠿⠋⠀⠀⠀⠀⠀⠀⣿⣿⣿⠇
    ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠈⠉⠁
    ⠀⠀⠀⠀⣿⣷⣄⠀⢶⣶⣷⣶⣶⣤⣀
    ⠀⠀⠀⠀⣿⣿⣿⠀⠀⠀⠀⠀⠈⠙⠻⠗
    ⠀⠀⠀⣰⣿⣿⣿⠀⠀⠀⠀⢀⣀⣠⣤⣴⣶⡄
    ⠀⣠⣾⣿⣿⣿⣥⣶⣶⣿⣿⣿⣿⣿⠿⠿⠛⠃
    ⢰⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⡄
    ⢸⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⡁
    ⠈⢿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⠁
    ⠀⠀⠛⢿⣿⣿⣿⣿⣿⣿⡿⠟
    ⠀⠀⠀⠀⠀⠉⠉⠉

  •  

    No i koniec :(
    Jakie macie odczucia odnośnie finału tej historii?
    #traczcontent #tracz #plebania

    źródło: youtu.be

  •  

    Kiedyś dawno temu pojechałem do Kutna. Musiałem chwilę poczekać, więc usiadłem na ławce w Parku. Podbił do mnie żul i wywiązała się rozmowa.

    Żul: Pan nie stąd
    Ja: No nie.
    Żul: Ja też kiedyś nie byłem stąd, ale wtedy kolega powiedział mi "nie znasz życia - jedź do Kutna". No i kurwa jestem, a ma pan 50gr?

    Tak mi rozwalił wtedy mózg, że nawet złotówkę dostał.

    #zalesie #pasta #heheszki #kutno
    pokaż całość

  •  

    Pamiętacie jak 10 lat temu się mówiło że Crysis 1 jest demem technologicznym, albo benchmarkiem, a nie prawdziwa grą? Że tam nie ma grywalności, tylko wizualne wodotryski? Przez te 10 lat przeszedłem Crysisa 1 pewnie ze sto razy. Na początku w 1024x768 i średnio niskich ustawieniach, a potem już z coraz lepsza grafiką wraz z coraz nowszym sprzętem. Ta gra wzbudza we mnie nostalgię i po prostu lubię w nią grać. A wy co? Dalej uważacie że Crysis 1 to tylko pokaz grafiki?

    #crysis #gry #konsole #komputery
    pokaż całość

  •  

    @Bananowy_Kochanek: to uczucie gdy sluchasz #muzyka za czasow #gimbaza w kultowym #winamp i zaczynasz skojarzyć ten #creepy teledysk z tą nutą #lata00

    źródło: youtube.com

  •  

    Zagłosuj na lepszą piosenkę:

    • 328 głosów (59.10%)
      Budka Suflera - Jolka, Jolka
    • 227 głosów (40.90%)
      Czesław Niemen - Sen o Warszawie
  •  

    KURDE KTO MI WYTLUMACZY CZEMU W KAZDEJ PIOSENCE REGE CHCECIE PALIC BEBILON ? PRZECIEZ TEGO SIE NIE DA PALIC HEHE MUSI OSTRO DUSIC XD PALIC TAKI PROSZEK HEHEH I SPIEWAJO ZE TO ILUZJA JAKIE TYPY SIE NACPAJO POTEM MOWIA GLUPOTY JAKA ILUZJA PRZECIEZ JEST TAKIE COS W KAZDYM SKLEPIE JA JEBE xD

    #heheszki #pasta #reggae

    źródło: dotabet103.com

  •  

    -Ty, Oskar, jak ty zamawiałeś te panienki?
    -To jest Laska, syn mojego wujka, on tu mieszka

    pokaż spoiler #pdk #chlopakinieplacza #heheszki

  •  

    The Merry Cemetery, Săpânța, Rumunia

    O wyjątkowości cmentarza w skali Europy stanowią unikalne kolorowe, drewniane nagrobki, na których wyrzeźbione są scenki z życia pochowanych tam mieszkańców wioski, często opatrzone dowcipnymi wierszykami mówiącymi o zmarłych lub przyczynach, z powodu których rozstali się z życiem.

    Cmentarz zaczął przyjmować obecny wygląd w 1935 r., kiedy to miejscowy artysta Stan Ioan Pătraș po raz pierwszy wykonał „wesołe” epitafium (napis umieszczony na nagrobku lub pomniku upamiętniający lub sławiący zmarłego)
    Obecnie z ponad 800 nagrobkami Cimitirul Vesel jest jedną z najpopularniejszych atrakcji turystycznych Rumunii
    Przykład jednego z napisów:

    Jestem Mihaju, syn Mihaia. Gdy prowadziłem swe auto byłem w poważnych kłopotach i zakończyłem życie we wsi Sarasan. Tam dopadł mnie zły los, gdy wpadłem w poślizg i uderzyłem w drzewo kończąc nagle swój żywot. a teraz mówię do was, drodzy rodzice: nie trwajcie resztę życia w smutku. Wszak dawaliście mi dobre rady. Ja sam jestem sobie winien zbytniej prędkości za kółkiem. Nie powinienem jechać tak szybko. a teraz widzę, co zrobiłem i, że gniję w ziemi. Żyłem 20 lat, zmarłem w 1994.
    #poro6niec - obserwuj
    #gruparatowaniapoziomu
    #ciekawostki
    #nagrobkiboners
    pokaż całość

  •  

    Ponad tysiąc plusików pod komentarzem (。◕‿‿◕。)

    Czuje się spełniony jako zielonka 乁(♥ ʖ̯♥)ㄏ

    Dziękuję Mrko (✌ ゚ ∀ ゚)☞

  •  

    Piszcie w komentarzu numerek z którego woj, pochodzicie. Jak ktoś zaplusuje wasz komentarz, to znaczy że, też pochodzi z tych okolic i chętnie was pozna. Ja zaczynam: 1, w moim przypadku plusujcie ten wpis.
    #facebook #zabawa #bawimysie #heheszki #glupiewykopowezabawy

    źródło: web.archive.org

  •  

    Cześć mireczki, ze smutkiem stwierdzam, że nie poczułem słynnej magii Nintendo i jestem zmuszony pożegnać się z moim #nintendoswitch kupiona w grudniu w media markcie bundle z mario kart 8, stan jak z pudełka, do tego cztery gry w wersji elektronicznej (mk8, stardew valley, hollow knight i rocket league). Cena 1400zl. Możliwy odbiór osobisty w #lublin

  •  

    #pasta

    Wasz jedyny ból dupy odnośnie kobiet polega na tym, że macie pretensje, że mają czelność wykorzystywać swoje atuty i kreować sobie życie jak im wygodnie.

    Chciałbym zobaczyć Was w sytuacji kiedy jesteście Chadem 10/10 ale dajecie szanse każdemu #rozowemu, bez względu na wygląd i w ogóle.

    KAŻDY w społeczeństwie kreuje sobie drogę JAK TYLKO MOŻE i każdy stara się wykorzystać swoje atuty. Tak jak niejeden piwniczak stara się wykorzystać swoją inteligencję żeby zostać #programista15k

    Chciałbym zobaczyć was w roli, kiedy macie odpenisa ofert pracy 15k bo jesteście wziętymi programistami Java.
    No ale dajecie szanse pracodawcom marketów itd. za 3k. No bo przecież... socjalizm.

    Ale przecież to nie to samo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jesteście tylko dzieciakami mającymi problem z tym, że każdy człowiek jest egoistą i to jest normalne.

    JEDYNA dla was opcja to wziąć się za siebie i zrobić wszystko co się da żeby się ogarnąć. Nic więcej was nie czeka oprócz pracowania nad sobą i swoim życiem krok po kroku żeby w jakikolwiek sposób poprawić swoją sytuację. I to dotyczy wszystkich ludzi.

    I jeszcze zarzuty na zasadzie - bo ona woli jakiegoś debila, a nie mnie porządnego człowieka. Jak śmie, przecież z nim skończy gorzej.

    Ty też czasami idziesz się napierdolić w trupa na dżamprezę, żresz chemiczne żarcie i takie tam różne. A przecież gdybyś w tym czasie studiował angielski, jadł liście sałaty i biegał, to wyszydł byś na tym lepiej.

    I wtedy Twoje życia pyta Ciebie - dlaczego nie postawisz na konstruktywny tryb życia (normik aka piwniczak) tylko lecisz za chadem który Cię skrzywdzi ix de.

    No ale przecież to nie to samo. Przecież to te wredne różowe takie alogiczne a Ty nie nigdy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #studia #przegryw #tfwnogf #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #tinder #niepopularnaopinia
    pokaż całość

    źródło: dotabet103.com

  •  

    Kiedyś Tracz po mistrzowsku dojechał tulczyńskiego rolnika, który nie chciał mu sprzedać swojej ziemi, bo niby jego z dziada pradziada i chce tam po wiek wieków gospodarzyć. W swoim misternym planie doniósł na niego do organów administracji państwowej, że ten nielegalnie wyciął drzewa na swoim polu co było zresztą zgodne z prawdą. Dopieprzyli mu taką grzywnę, że się chłopina nie pozbierał. W efekcie ziemia i chałupa trafiła na licytacje komorniczą, całą wieś pod przewodnictwem księdza proboszcza Antoniego zbierała hajsiwo, co by się zgadzało i ziemi chłopu nieodebrali. Nikt nie domyślał się, że to robota Tracza Janusza, który przebił ofertę wszystkich, zdobył co chciał, a w chałupie celem ostatecznego upodlenia niepokornego rolnika otworzył burdel o wdzięcznej nazwie "Ojcowizna". Tak właśnie wgniatał w podłoże swoich wrogów Tracz Janusz, najczarniejszy z czarnych charakterów polskich seriali. Niejaki Waldemar Jaroszy to mu może buty czyścić.

    #pasta #tracz #seriale #traczcontent
    pokaż całość

  •  

    PROLOG

    lvl 9
    Dawid
    idę sobie radośnie do podbazy
    to jeszcze ten czas, w którym lubi się chodzić do szkoły
    na początku lekcja Religii, potem przerwa - czas zabaw
    wszystko supi, gramy sobie w berka
    myślałem już, że to będzie taki piękny dzień
    gdy Golem przyszedł do szkoły...
    Golem był dwa lata starszy, i ciągle się nade mną znęcał
    nauczyciele nic mu nie robili, bo jego ojciec wpłacał im jakieś dotacje na kiju
    właśnie biegłem od ściany do ściany, aby uciec przed berkiem
    wtedy Golem znikąd podstawił mi nogę i przewróciłem się na twarz
    straciłem wtedy chyba trzy zęby mleczne
    przechodząc rzucił tylko ze śmiechem "Uważaj jak biegasz młody!"
    moje oczy zalały się łzami a koledzy zaczęli śmieszkować byleby przypodobać się Golemowi
    taka sytuacja nie miała miejsca po raz pierwszy
    zawsze, gdy chciałem być sam, uciekałem do szkolnej kotłowni
    mój tata - konserwator pracujący w szkole zawsze był zajęty i nie zauważał jak przemykam przez jego pokój żeby wejść do dziury znajdującej się za dużym bojlerem
    pomieszczenie, do którego prowadziła dziura (nazywane przeze mnie Smoczą Grotą) mogłoby pomieścić trzech dojrzałych mężczyzn
    jednak sama dziura, była nawet dla małego mnie dość ciasna
    jak zwykle wtuliłem się w kąt wyłożony miękką gąbką
    po chwili, po przeciwnej stronie Groty usłyszałem jakiś dźwięk
    na początku uznałem, że to tylko syczenie rury podłączonej do bojlera
    jednak gdy po chwili źródło dźwięku zaczęło świecić mi w oczy latarką
    okazało się, że jest to mała dziewczynka
    siedziała skulona w kącie i płakała, na mój widok odrobinę się przestraszyła
    jako mały gówniak jeszcze nie do końca wiedziałem jak into loszki więc zacząłem rozmowę najlepiej jak potrafiłem:


    (D)awid - "Co robisz w mojej kryjówce? Idź stąd!"
    (J)ulka - "To wcale nie twoja kryjówka, jest tak samo moja, jak i twoja!"
    D - "Byłem tu pierwszy! Zaraz powiem mojemu tacie i cię stąd wygoni!"
    J - "To zróbmy tak - ty pozwolisz mi tutaj siedzieć, a ja pomogę ci rozprawić się z tym chłopakiem, który ci dokucza."
    J - "Przecież dlatego tu siedzisz i płaczesz, prawda?"
    D - "Wcale nie płaczę! Nie jestem frajerem! A skąd wiesz, że Golem mi dokucza?"
    J - "Golem?" - zaśmiała się pod nosem, jakby chciała sprawiać wrażenie, że ukrywa coś przede mną
    J - "Twój Golem to tak na prawdę całkiem pocieszny chłopak, każdy potwór ma w sobie trochę z owieczki"
    D - "Niech będzie! Mamy układ, nie wierze ze Golem się ode mnie odczepi przez jakąś babę!"
    J - "Podaj mi mały palec" - powiedziała wysuwając malutki palec prawej ręki, który zdawał się znikać w świetle latarki
    złapałem ją za palec używając mojego, tak właśnie miała się rozpocząć moja wieloletnia przygoda z Julką
    plan zgładzenia Golema stworzony przez Julkę był bardzo przebiegły
    na początek, miałem odciągnąć szkolną sekretarkę z sekretariatu
    przygotowałem czerwoną farbę i rozcieńczyłem wodą
    bez zbędnych ceregieli, gdy drzwi do sekretariatu się otworzyły wylałem na siebie zawartość przygotowanego pojemnika i zacząłem krzyczeć
    gdy ja trzepałem się na ziemi i zebrałem wokół siebie jakiś tuzin nauczycieli - Julka podeszła do komputera w sekretariacie i wydrukowała około trzydziestu zdjęć ojca Golema - pana Żarowicza
    oczywiście moi rodzice zostali wezwani do szkoły i miałem karę na wychodzenie z domu, ale jak niedługo później się przekonałem opłacało się
    gdy następnego dnia przyszedłem do szkoły na każdej ścianie było zawieszone zdjęcie ojca Golema z dorysowanym wąsem i napisem "ŻARÓWA PARÓWA" jak przystało na śmieszków w naszym wieku
    Golem gdy przyszedł do szkoły i zobaczył swojego starego na drzwiach ubikacji zaczął krzyczeć, że dowie się kto to zrobił i zabije
    afera na całą szkołę, specjalnie zwołali rodziców większości uczniów żeby znaleźć sprawcę
    ale to był dopiero początek
    poczekaliśmy aż wszystko się uspokoi
    w międzyczasie trochę lepiej poznałem Julkę


    Dziewczyna jest rok młodsza ode mnie, ma krótkie blond włosy, które często wiąże w kitki.
    Jej tata importuje owoce i warzywa zza granicy i sprzedaje wielu firmom w Polsce.
    Jej mama jest malarką i aktorką teatralną. Lubi czytać książki i oglądać filmy oraz malować.
    Przez 8 lat przeprowadzała się kilka razy. W skrócie - życie zupełnie inne od mojego.
    Ja - syn szkolnego konserwatora i bezrobotnej chorej matki żyłem w zupełnie innym świecie.

    kolejną fazą naszego planu, było dać znać Golemowi kto stąpa mu po piętach, jednocześnie będąc odpornym na kontrataki
    planem było wkręcić mu, że mamy zdjęcia jak pije piwo i wyślemy jego tacie
    wszyscy w szkole wiedzieli, że Golem rzeczywiście popija od czasu do czasu
    zobrazujcie to sobie - mały chłopaczek i drobna dziewczynka grożą dwa razy większemu chłopakowi prosto w twarz
    oczywiście - plan nie wypalił
    w głowie przewijały mi się wszystkie możliwe sytuacje, od spłukiwania w toalecie po łamanie kości
    starałem się jednak udawać pewnego siebie, byłem przekonany, że Julka wpadnie na jakiś pomysł
    jednak gdy się odwróciłem, zauważyłem ją schowaną za drzwiami łazienki
    i stałem tam, sam na sam, ja i mój odwieczny wróg
    Golem zaczął napierać na mnie chcąc mnie złapać
    całe życie przeleciało mi przed oczami, a nie było ono za długie
    próbując zablokować cios Golema, instynktownie podniosłem kolano do góry, utrzymując się na jednej nodze
    dzięki bogu zrobiłem to w odpowiednim momencie i w wyniku mojej paniki mój przeciwnik już leżał na ziemi oszołomiony ciosem z kolana w brodę
    wtedy wszyscy wokół zaczęli klaskać i śmiać się na widok płaczącego Golema
    ja jednak wcale nie byłem szczęśliwy, nie mogłem uwierzyć, że w momencie apogeum naszego starcia Julka zostawiła mnie samego
    po chwili zobaczyłem ją wybiegającą z toalety, z uśmiechem na twarzy odsłaniającym brakujące mleczne zęby
    podbiegła i wystawiła rękę jednoznacznie licząc na zwycięską "piątkę"
    D - "Dlaczego mnie tu zostawiłaś? Mogłem zginąć!"
    J - "Wcale nie! Wiedziałam, że ci się uda, musiałeś tylko uwierzyć w siebie"
    D - "Po prostu przyznaj, że się wystraszyłaś i uciekłaś... W końcu jesteś dziewczyną, nie wiem czego się spodziewałem"
    odszedłem pozostawiając Julkę z pobłażliwą miną, nie wydawała się ona smutna, wręcz przeciwnie, z jakiegoś powodu czuła radość i dumę
    następnego dnia Golem przeprosił mnie za wszystko co mi zrobił, wytłumaczył, że jego ojciec zajmuje się tylko i wyłącznie pracą, nie ma dla niego czasu i tylko na mnie odreagowywał
    od tego czasu zacząłem kumplować się z dwa lata starszym chłopakiem imieniem Grzesiek
    w końcu "każdy potwór ma w sobie trochę z owieczki"
    zobaczyłem się z Julką i spytałem, dlaczego ona płakała gdy spotkaliśmy się w Grocie
    odpowiedziała
    "Mój tata miał wypadek"
    nagle zbladła
    po chwili ciszy spytałem
    "Zostaniesz moją przyjaciółką?"
    uśmiechnęła się do mnie i pobiegła w stronę klasy


    AKT I

    lvl 14
    przyjaźnię się od dłuższego czasu z Grześkiem
    właściwie to dzięki niemu stałem się dość popularny w szkole
    no i oczywiście jest jeszcze Julka
    jej ojciec zginął w tamtym wypadku
    zabrał ze sobą czteroosobową rodzinę z nadjeżdżającego zza zakrętu pojazdu
    od tamtego czasu bardzo się do siebie zbliżyliśmy, spędzaliśmy więcej czasu razem niż samotnie
    łączyło nas kilka zainteresowań - filmy, podobny rodzaj muzyki
    mimo wielu różnic, a może właśnie dzięki nim bardzo dobrze się dogadywaliśmy i zawsze mieliśmy jakiś temat do rozmowy
    w każdej szkole istnieje podział na kilka grup
    popularni, nerdy, metalowcy itp. itd.
    my tworzyliśmy swoją własną - we dwoje
    każdy ze szkoły nas znał, chociaż nic o nas właściwie nie wiedział
    nazywano nas pobłażliwie "Kochasiami"
    w pewien piątek wracałem do domu bardzo późno, pomagałem w organizacji dyskoteki szkolnej
    była zima, bardzo szybko się ściemniało
    szedłem właśnie aleją, która skraca moją drogę do domu o jakieś 300m
    rodzice zawsze zabraniali mi tędy chodzić nocą, nie ma tutaj żadnych reflektorów i często nocują tu bezdomni
    księżyc świecący między budynkami odbijał się w kałużach powstałych po niedawno wytopionym śniegu
    na budynku po lewej świeci lekką purpurą hotelowy neon
    pod skórzanymi butami słyszę powolny, harmonijny dźwięk pluskającej wody
    nagle staje się on dużo szybszy
    zdałem sobie sprawę, że ktoś za mną biegnie
    zacząłem biec przed siebie w strachu przed przestrogami rodziców
    w końcu skręciłem chowając się w wejściu do miejscowej rzeźni
    stałem odwrócony do ściany, licząc na szczęście
    cały się trzęsłem
    nagle poczułem delikatny dotyk na moich plecach
    oczywiście przestraszyłem się i krzyknąłem
    jako odpowiedź otrzymałem
    "Cicho bądź głuptasie!"
    wtedy zdałem sobie sprawę, że to Julka
    odwróciłem się do niej i już miałem coś powiedzieć, gdy zasłoniła mi usta delikatną drobną dłonią wyraźnie dając mi znak abym zachował ciszę
    za jej plecami zauważyłem dwa cienie szybko przemykające przez aleję
    staliśmy tak około dwóch minut, Julka cały czas trzymała rękę na moich ustach
    w końcu wyjrzała zza rogu i dała mi znak do wyjścia
    w drugiej ręce trzymała dużą butelkę szkockiej
    D - "To ty pijesz?"
    J - "Jasne, że nie!" - odpowiedziała z cichym śmiechem, jakby nadal bała się, że "cienie" wrócą
    D - "W takim razie skąd to masz?"
    J - "Ukradłam" - grymas na jej twarzy ukazywał samouwielbienie i dumę co bardzo mnie zdziwiło
    D - "Ukradłaś!? Że co?"
    J - "Nie panikuj, odniosę jutro obiecuję!"
    J - "Chodziło tylko o odrobinę adrenaliny, rozumiesz prawda?" - powiedziała sarkastycznie, jako że wiedziała, iż nigdy nie byłem ryzykantem
    J - "Masz zamiar tak tu stać? No chodź, pokażę ci coś!"
    pobiegłem żwawo za Julką, wyraźnie podekscytowany, zawsze uwielbiałem jej tajemniczość
    po 30. minutach już staliśmy pod budynkiem szkoły
    za dziurawą rynną leżała drewniana płyta, która po odsunięciu odsłaniała wybite okno dające dostęp do kotłowni szkolnej
    Julka odważnie wskoczyła do środka i wyciągnęła w moją stronę rękę z uśmiechem
    wskoczyłem za nią, po chwili już staliśmy przed "Smoczą Grotą"
    staliśmy tam dobre pięć minut, wtedy złapała mnie za rękę i przytuliła do ramienia
    miała na sobie kremowy sweter, czarną spódnicę do kolan i czarną czapkę założoną na uszy w taki sposób aby odsłonić jedynie jasną grzywkę lekko powiewającą przez ciepłe powietrze ze szkolnej wentylacji
    po chwili gwałtownie wzięła z biurka młotek i zaczęła powiększać wejście do Groty
    weszła do środka i pociągnęła mnie za rękę
    usiedliśmy oboje oparci o miękką wykładzinę
    Julka wyjęła z plecaka świecę i z pomocą zapałek rozpaliła ją rozświetlając małe pomieszczenie
    oparła głowę o delikatną ścianę, jej oddech uspokoił się, stał się ledwo słyszalny
    J - "Myślisz, że kiedy nas już tu nie będzie, to czy ktokolwiek będzie za nami tęsknił?"
    jej głos był spokojny i melodyjny, był cichy ale rozniósł się po kotłowni harmonijnym echem
    D - "Nie wiem i szczerze mówiąc to nie obchodzi mnie to"
    J - "Właściwie to mnie chyba też nie..."
    jej ciemnozielone oczy zaszkliły się, widać było w nich rozmyty blask świecy
    D - "Ale zawsze możemy liczyć na siebie, prawda?"
    momentalnie rozpromieniała a na jej twarzy pojawił się stłumiony uśmieszek, jakoby spodziewała się moich słów
    przez chwilę patrzyliśmy wspólnie w ogień świecy
    odwróciłem się próbując coś powiedzieć
    zobaczyłem leżącą spokojnie Julkę, jej oddech był rytmiczny i spokojny - spała
    przykryłem ją moim płaszczem i zabrałem butelkę whiskey
    wyszedłem z dziury i odniosłem butelkę do sklepu, przepraszając za to co zrobiłem
    na szczęście sprzedawca okazał się całkiem miłym facetem
    wróciłem do szkoły i położyłem się obok Julki po chwili zasypiając


    AKT II

    lvl 17
    wyprowadziłem się do miasta, tak się złożyło, że razem z Julką
    nowe znajomości, pierwsze inby
    właśnie na jednej z nich poznałem Natalię
    wysoka, śliczna brunetka, marzenie każdego faceta w okolicy
    trochę zacząłem olewać Julkę, w moim domu ciągle przesiadywała pierwsza miłość
    Julka wydawała się uradowana, że miałem dziewczynę
    bardzo zmieniła się przez te kilka lat, stała się bardziej skryta i cicha
    nawet zaczęły się lubić - wspólnie malować paznokcie i inne takie babskie sprawy
    cieszyłem się, ale w głębi duszy miałem nadzieję na odrobinę zazdrości
    minęły trzy miesiące a Natalia zamieszkała z nami
    nasze mieszkanie było całkiem spore, tylko dwa pokoje ale z pokaźną powierzchnią
    w szkole szło mi świetnie i w dodatku w każdy weekend inby ze śliczną dziewczyną
    moją osiemnastkę spędziliśmy w trójkę w plenerze, nie chciałem robić z niej imprezy
    gdy Julka zasnęła przeżyłem swój pierwszy raz z Natalią
    mijały kolejne tygodnie
    od czasu do czasu wpadał do nas Grzesiek ale nie będę tracił czasu na opisywanie moich relacji z nim
    w każdym razie był to mój najlepszy kumpel
    pewnego razu poszedłem z Grześkiem i Natalią do klubu
    Julka musiała uczyć się do egzaminu
    i tak zawsze tylko stała przy barze i wychodziła bardzo szybko
    typowa imprezowa rutyna
    lufa, lufa, do łazienki na blanta, kolejna lufa
    minęło tak z 2 godziny na tańczeniu, ładnie się wkręciłem
    poznałem jednego Tomka, gadaliśmy sobie o filmach, wydawał się spoko mordeczką
    z oczu zniknęli mi Grzesiek i Natalia
    no to idę do łazienki ich poszukać, nawet w damskiej sprawdziłem - nic
    idę na parking zapalić fajkę
    no a z mojego samochodu słychać jęki
    otwieram drzwi a tam Grzesiek pier,doli moją dziewczynę
    oczywiście tłumaczenie, że to przez alkohol i zioło
    kazałem im obu spier,dalać
    do domu wróciłem wkur,wiony jak nigdy, zebrałem rzeczy Natalii i wyrzuciłem przed mieszkanie
    Julka nawet o nic nie pytała, wyraźnie wyczuła co się stało
    położyłem się do łóżka
    całą noc nie mogłem spać
    późną nocą do mojego pokoju przyszła Julka
    stanęła przed moim łóżkiem, w długiej koszulce sięgającej jej prawie do kolan z mokrymi, rozpuszczonymi włosami
    chwilę tak stała i patrzyła na mnie, chyba myśląc, że śpię
    jej sylwetka była idealnie widoczna w świetle księżyca przebijającym się przez firany
    po chwili cicho podeszła do łóżka i delikatnie wsunęła pod grubą, ciężką kołdrę przytulając do mojej piersi
    oczywiście pomyślałem, że to dość jednoznaczne ale nie myślałem o tym za dużo owej nocy po dużej ilości alkoholu
    obudziłem się wcześnie rano, obudził mnie dźwięk rozbijanej butelki piętro wyżej
    Julka wciąż spała a spod puchowej kołdry wystawał tylko jej mały nosek
    objąłem ją delikatnie
    przez te wszystkie intensywne dla mnie miesiące ona pilnie się uczyła, nigdy mi nie dorównując lecz będąc niewiele gorsza
    nigdy nie chodziła na imprezy, zawsze wolała ciszę i spokój
    od facetów również się odganiała
    jestem też przekonany, że nigdy się nawet nie całowała - mimo niewątpliwej urody
    może jest lesbijką? Nie - nie ukrywałaby tego przede mną
    Natalia miała dwóch facetów przede mną, nie była dziewicą gdy zaczęliśmy być razem
    poczułem się dość wyjątkowo myśląc, że nikt nie zbliżył się do Julki tak bardzo jak ja
    mimo, że jedynie się czasem przytulaliśmy, to jej ciało należało do mnie tak jak do nikogo innego nigdy wcześniej
    co ja w ogóle gadam?
    ona wcale nie jest w moim typie... to po prostu dobra koleżanka
    muszę jej powiedzieć, że nic z tego nie będzie
    wyskoczyłem z łóżka, ubrałem się i usiadłem na fotelu stojącym przed łóżkiem na którym wciąż spała Julka
    po jakiś dwudziestu minutach otworzyła oczy ziewając i przeciągając się niczym kot
    spojrzała na mnie ze słodkim uśmiechem
    czułem się okropnie będąc zobligowanym do powiedzenia jej co o nas myślę
    w końcu w ogóle do siebie nie pasowaliśmy!
    D - "Słuchaj, powiem prosto z mostu... My nie możemy być razem, ja nie myślę o tobie w ten sposób"
    na jej twarzy pojawił się grymas zdziwienia a jej oczy zalały się łzami
    D - "To nie chodzi o to, że czegoś ci brakuje, po prostu... nie pasujemy do siebie, wolę inny typ dziewczyny"
    mój głos stał się drżący, wręcz histeryczny
    nawet nic nie odpowiedziała, tylko wybiegła z płaczem
    ubrała się i wyszła


    AKT III

    Julka wróciła wtedy bardzo późnym wieczorem, śmierdziała alkoholem, była kompletnie pijana
    było to do niej bardzo niepodobne, wystraszyłem się
    położyła się na kanapie i zaczęła śmiać
    opowiedziała mi o poznanym chłopaku, dała mu swój numer i umówiła się za kilka dni
    chyba nigdy nie widziałem jej tak szczęśliwej
    wywołało to u mnie zakłopotanie, trochę mnie to dobiło
    ale w końcu czego się spodziewałem? Sam tego chciałem
    następnego wieczora poszedłem trochę odreagować na imprezę do pobliskiego klubu oddalonego zaledwie trzy przecznice od mojego mieszkania
    poznałem tam Weronikę, była bardzo ładna choć inteligencją nie grzeszyła, ale właściwie to tego było mi trzeba
    po kilku drinkach i gładkiej gadce była moja
    mi alkohol jakoś do głowy nie uderzył ale zabrałem ją do mieszkania
    kazałem jej być cicho, żeby nie obudzić Julki ale była tak pijana, że obijała się o wszystko na swojej drodze
    wreszcie doszliśmy do mojego łóżka, popchnęła mnie na nie i od razu przeszła do rzeczy
    jakoś nie sprawiało mi to takiej przyjemności jakiej się spodziewałem...
    nagle w całym mieszkaniu rozbłysło światło
    w progu drzwi stała Julka i patrzyła na nas przez chwilę
    zaczęła się wydzierać, że jest moją dziewczyną i kazała Weronice spier,dalać z naszego mieszkania
    gdy ta wybiegła z mieszkania całkiem naga Julka zaczęła się głośno śmiać
    mi wcale nie było do śmiechu
    D - "Wytłumaczysz mi co to było? Myślisz, że możesz odpie,rdalać takie rzeczy!?"
    J - "Och daj spokój, znajdziesz sobie kolejną idiotkę"
    D - "Ha! Ty jesteś po prostu zazdrosna bo wcale mi się nie podobasz a od tylu lat się o to starasz!"
    D - "Zrozum - MIĘDZY NAMI NIC NIE MA - NIC!"
    trochę mnie poniosło
    nie... bardzo mnie poniosło
    J - "Myślisz, że jesteś lepszy ode mnie? Ja miałam tyle facetów na twoje miejsce, że nawet sobie nie wyobrażasz ty imbecylu!"
    J - "Ja robiłam tak dużo dla ciebie! Myślisz, że ktokolwiek zna cię tak jak ja? Że ktokolwiek sprawi, że będziesz szczęśliwy tak jak ja bym to zrobiła?"
    D - "O mnie nie masz co się martwić, ja będę szczęśliwy mogę ci to nawet obiecać!"
    nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek w taki sposób wybuchła
    J - "Masz rację... To koniec, mi już też nie zależy, idę do Marcina on chociaż o mnie w ogóle dba"
    D - "Marcina? Doroszańskiego Marcina? hahaha nie mówisz serio prawda?"
    J - "O co ci tym razem chodzi, co?"
    D - "Przecież on jest dilerem, nie mów, że nie wiedziałaś"
    J - "Wiedziałam ale nie obchodzi mnie to, on jest czuły i zależy mu na mnie"
    D - "No dalej Julka, nie bądź głupia przecież jemu zależy tylko na tym żeby cię zaliczyć i dobrze o tym wiesz!"
    J - "I może tego chcę! Tylko ty możesz sobie pozwolić na coś takiego?"
    D - "Daj spokój... ty nie jesteś taka. Przepraszam okej? Nie chciałem cię zdenerwować... Usiądźmy i pogadajmy na spokojnie"
    J - "Dobre mi sobie!"
    wybiegła z mieszkania z hukiem, byłem strasznie wkur,wiony
    wyjąłem z lodówki butelkę tequilli i usiadłem przed telewizorem
    minęły jakieś dwie godziny, było późno, zacząłem się martwić
    z głowy nie mogłem wyrzucić obrazu jej kochającej się z tym prostakiem
    co ja odje,bałem!?
    przecież zawsze mi na niej zależało! Zawsze ją kocha...
    czy ja?
    tak
    tak! Zawsze ją kochałem! Kur,wa mać co ja zrobiłem!
    moje serce przepełniła zazdrość i strach
    mimo, że ledwo stałem na nogach to wsiadłem do samochodu
    zadzwoniłem do Grześka
    on gdy tylko odebrał zaczął mnie przepraszać i pytał co się stało
    ja tylko spytałem o adres Marcina i rozłączyłem się
    minęło może 10 minut i już stałem przed blokiem, w którym mieszka Marcin
    wszedłem na trzecie piętro i stanąłem przed mieszkaniem nr. 7
    w powietrzu czuć było zapach marihuany i alkoholu
    wziąłem głęboki oddech i zapukałem energicznie do drzwi
    otworzył Marcin, jego oczy były całe czerwone, ewidentnie był cholernie naćpany
    za jego plecami zobaczyłem Julkę, w samej bieliźnie, z strzykawką na stole
    moje serce na chwilę kompletnie stanęło powodując przeszywający ból w piersi
    wbiegłem do środka, delikatnie złapałem za szyję Julki próbując wyczuć tętno
    było bardzo słabe, a może wcale nie jest tak źle? Może to tylko alkohol uderza mi do głowy?
    w każdym razie muszę jej pomóc!
    wyjąłem z kieszeni telefon
    drżącymi rękoma wystukałem 112
    po słowach "Potrzebuję karetki na ulicę..." poczułem pistolet przy skroni i usłyszałem "odłóż ten telefon skurwielu"
    zrozumiałe - zaraz wpadłaby tu policja i Marcin poszedłby siedzieć
    odwróciłem się do niego twarzą, spojrzałem prosto w oczy z pogardą
    na jego twarzy zobaczyłem uśmiech, pogardliwy kur,wa uśmiech jakby ze mnie kpił
    złapałem za jego ręce i podniosłem w taki sposób, że pistolet był skierowany ku górze
    jednak Marcin, dobrze zbudowany był silniejszy ode mnie
    po chwili przepychanki słychać wystrzał
    oboje upadliśmy na ziemię
    nie poczułem żadnego bólu
    szybko zacząłem obmacywać każdą część swojego ciała w panice szukając dziury od kul
    Marcin robił to samo
    Ha! Nic mi nie jest!
    ale Marcin też jest cały
    gdzie jest kula?
    nie potrzebowałem długiego czasu na odpowiedź
    odwróciłem się i zobaczyłem kanapę powoli zalewającą się krwią
    a w brzuchu Julki dziurę od kuli
    to co wtedy poczułem nie może zostać opisane słowami
    uczucie utraty ukochanej osoby przez własną arogancję i głupotę
    szybko wziąłem ją na ręce i pobiegłem do samochodu
    moje oczy były ciągle pełne łez, jechałem jak szalony nie raz mijając czerwone światła
    wreszcie dojechałem
    cały brzuch Julki był we krwi a na fotelu powstała jaskrawa kałuża
    szybko wbiegłem do szpitala wołając histerycznie o pomoc
    po chwili widziałem jak wieźli Julkę na salę operacyjną


    AKT IV

    minęła godzina, lekarze skończyli operować
    pielęgniarka powiedziała mi, że Julka jest w stanie krytycznym i jutro dowiemy się czy będą potrzebne kolejne operacje
    spojrzałem na nią leżącą w łóżku szpitalnym
    była spokojna, spała
    dokładnie ją obejrzałem
    duże czoło, krótkie nogi, lekko wykrzywiony nosek
    wszystkie wady jakie wcześniej zauważałem przemieniły się w odchylenia od ideału, kosmetyczne błędy popełnione przy kreacji anioła
    położyłem się obok głaszcząc jej miodowe włosy
    dużo myślałem o tym co przeszliśmy razem, o tym, że nigdy nie byłem sam dzięki niej
    o tym, jak ją potraktowałem i gdzie nas to doprowadziło
    po kilku minutach obudziła się otwierając duże zmęczone, zielone oczka i patrząc na mnie zadziwiona
    D - "Cześć"
    zacząłem śmiać się przez łzy
    D - "Jak się czujesz?"
    J - "Bywało lepiej"
    J - "Przepraszam... To wszystko moja wina!"
    D - "Nie przepraszaj! To wcale nie twoja wina, tylko i wyłącznie moja i to ja bardzo przepraszam"
    D - "Kocham cię, mała, na prawdę. Nie wiem dlaczego nie mogłem się do tego przyznać"
    objęła mnie i pocałowała w policzek
    D - "Wszystko już będzie dobrze. Pamiętasz co planowaliśmy? Ty będziesz aktorką a..."
    J - "... a ty prezydentem, tak pamiętam. Zamieszkamy na wsi i będziemy produkować bimber

    a potem umrzemy w wieku 80 lat jako szczęśliwi staruszkowie"

    D - "Ale my byliśmy naiwni jak to wszystko wymyślaliśmy!"
    J - "Wcale nie! Jeszcze nam się uda zobaczysz!"
    D - "Nie o to chodzi! Dużo lepiej byłoby hodować zioło!"
    na twarzy Julki pojawił się szeroki uśmiech
    patrzyliśmy na siebie przez długi czas
    wtedy pierwszy raz ją pocałowałem
    przytuliła się do mnie mocno i zasnęła
    byłem tak szczęśliwy, że chciałem zacząć krzyczeć
    chyba przez dwadzieścia minut śmiałem się do samego siebie
    wtedy zasnąłem
    Julka zmarła tej nocy w wyniku obrażeń wewnętrznych
    gdy się obudziłem w jej drobnej, zimnej rączce znalazłem pogięte zdjęcie
    to było nasze pierwsze wspólne zdjęcie po zamieszkaniu razem
    na odwrocie napisała:


    pokaż spoiler Usuń konto.

    #pasta
    pokaż całość

    +: bvrza
  •  

    Mirki, czy głupim pomysłem jest malowanie na ścianie pokoju anime które obejrzałem(,,loga" serii np. takie)? #anime #wystrojwnetrz #pasta #heheszki #pdk @jazmojegopokoju

  •  

    #coolstory #pasta

    Opowiem Wam dziś bardzo smutną opowieść. Opowieść o marzeniach, dążeniu do celu i o przeszkodach jakie w życiu czekają na każdego z nas. Sytuacja ma miejsce w 1994 roku. Będąc studentem czwartego roku na nieistotym wydziale nie wiodłem życia jak inni studenci. Owszem, mieszkałem w akademiku, chodziłem na wykłady, ćwiczenia i tak dalej. Jedyne co mnie rożniło od reszty to brak imprezowania. Ciągle namawiamy mówiłem że to strata czasu, pieniedzy i zdrowia. Unikalem dziewczyn. Niechciane studenckie ciąże były na porządku dziennym. Miałem jednego przyjaciela który mnie rozumiał. Mówili na niego Sprężyna. Nigdy nie poznałem jego prawdziwego imienia. Miał bogatych rodziców, którzy mieli jedyny sklep we wsi z której pochodził. Płacił nawet profesorom by utrzymywali jego imię i nazwisko w tajemnicy. Każdy znał Sprężynę. Pod koniec drugiego roku bardzo pomoglem mu nadrobić materiał i docenił to. Mieszkaliśmy razem w pokoju 203 i wiedlismy spokojne życie. Ludzie cenili go za szczerość i dobre rady. Ćwiczylismy jogę i czytaliśmy dobre książki. By odciąć się od niepotrzebnych zajęć wyrzucilismy radioodbiornik na śmietnik. Pewnego razu wychodząc z akademika ze Sprężyną widzieliśmy jak jakaś dziewczyna ubrana w koszulkę NZS-u i jeansy wieszala plakat na drzwiach akademika.
    - część Sprężyna!
    - hej Anka! - wesoło powiedział Sprężyna.
    Dziewczyna zarumienila się i popatrzyła na mnie. Nie znała mojego imienia. Nie miała pojęcia że istnieje.
    - Cześć - powiedziała do mnie
    - cześć - powiedziałem speszony.
    Widząc moją nieporadność kumpel dokończył rozmowę i Anka poszła wieszać plakaty gdzie indziej. Co za dziewczyna! Miała piękne długie blond włosy i śliczne zielone oczy. Serce zabiło mi mocniej gdy patrzyłem jak od nas odchodzi. Spojrzelismy na plakat. Było na nim napisane: Dnia 03.11.1994 na terenie naszej uczelni o godz. 19:00 odbędzie się koncert Krzysztofa Krawczyka, gwiazdy światowego formatu. Zapraszamy, wstęp płatny. Bilety do nabycia u przewodniczącego NZS-u.
    - Musimy tam iść! - ucieszył się Sprężyna.
    - Pewnie ze musimy - odparłem, nie mając
    pojęcia kim jest wąsacz patrzący na mnie przenikliwym wzrokiem z plakatu.
    Jego postawa i kapelusz który nosił świadczyły o tym że musiał być zajebistym człowiekiem. Musiałem zobaczyć go na żywo. Po za tym byłem pewien ze spotkam tam Ankę. Dni mijały a ja tylko odliczalem czas który pozostał do występu. O bilety nie musiałem się martwić. Sprężyna tego samego dnia podarował mi bilet. Dla niego był to niewielki wydatek. Minęło kilka tygodni i nadszedł dzień koncertu. Ścisk w żołądku był tak ogromny ze nie mogłem w siebie włożyć nic do jedzenia. W końcu nadeszła godzina 19 i weszlismy na hale w której odbywał się performens. Tłumy wskazywały na to że ten wąsacz jest lubiany. Ba! Wielbiony! Nigdy nie go słyszałem, ani nie widziałem. Zasnatawialem się jak zajebiscie będzie wyglądał i jak bardzo ma zajebisty glos. W momencie pojawienia się wąsacza na scenie wrzawa tłumu sięgneła zenitu. Szał publiczności był niepowtarzalny.
    - Elo Studenty! Gotowi na rozpierdol?! - wykrzyczal gwiazdor.
    Nie sądziłem że publika może być jeszcze glosniejsza ale nigdy później nie słyszałem nic podobnego w moim życiu. A więc się zaczyna. Publiczność zaczęła rytmicznie klaskac skandujac jego imię i nazwisko.
    - Nazywam się Krzysztof Krawczyk! Właśnie wydałem moją nową płytę pod tytułem "Gdy nam śpiewał Elvis Presley". Ale jebać to! Jedziemy z klasykiem!! Kto lubi bale?!
    Ponowna fala entuzjazmu przeszła przez zgromadzonych. Zobaczyłem Ankę która przeciskala się przez ludzi w moją stronę i stanęła obok mnie krzycząc razem z tłumem.
    Zaczął śpiewać.
    - Ty jedna umiesz w życie grać,
    Świat z przymrużeniem oka brać.
    Gdy trzeba i nie trzeba w głos się śmiać
    I na przekór wszystkim zmieniać nagle zdanie.
    Nosz jak się wkurwiłem! Takie gówno!? Jak można tak chujowe rymy wypuszczać do ludzi w ogóle!
    Dalszy tekst również nie przypadł mi do gustu
    - Chujowe! - krzynalem nie wiedzieć czemu.
    Nagle Krzysztof przestał grać.
    - Chujowe? Napisz lepsze to pogadamy! Wyprowadzić go!
    - Ale tak nie można! O gustach się nie dyskutuje! - broniła mnie Anka.
    W hali zapadła zupełna cisza. Wszyscy czekali jak zakończy się to spięcie.
    - O gustach się nie dyskutuje? Wypierdalaj! - zezłoscil się wąsacz i klasnął w dłonie. Komuś się jeszcze nie podoba?
    Nikt nie odezwał się słowem. Dwójka ochroniarzy Krawczyka zbliżała się ku nam a studenci rozstepowali się jak Morze Czerwone przed Mojzeszem.
    Zostaliśmy wyeksmitowani z hali koncertowej. Krawczyk dokończył koncert i pojechał w dalszą trasę koncertową. Tego dnia ktoś po raz pierwszy wjechał mi na ambicje. Mam napisać lepsze? Żeby wiedział że napiszę.
    Razem z Anką zostaliśmy wyrzuceni ze studiów przez dziekana. Rozeslal on także informacje, żeby nigdzie nas nie przyjmowali. Wtedy pierwszy raz przekonałem sie że Krzysztof Krawczyk nie jest tylko piosenkarzem Ale również ma ogromny wpływ na ludzi. Anka została moją dziewczyną. Rozpoczęła się naszą wspólna podróż na szczyt list muzycznych. Ona była mi natchnieniem a ja zacząłem pisać teksty. Szło mi równie Chujowo co gra na gitarze bo nie umiem grać. Podróżując po Polsce w poszukiwaniu szczęścia dotarliśmy nad morze. Był rok 1996. Postanowiliśmy z Anką wziąć ślub i w końcu skonsumować nasz związek. Tu pojawił się problem. Zapisując się na pierwszy wolny termin ślubu ksiądz oznajmił, że nie udzieli ślubu wrogom Krzysztofa Krawczyka. I powiedział też ze nie mamy co szukać bo i tak wszystkie Kościoły w Polsce wiedzą o naszym czynie sprzed dwóch lat. Po raz kolejny dowiódł swej władzy. Na darmo byl też wyjazd za granicę kraju gdyż celnicy mieli podobne zdanie na nasz temat. Pisałem wiele listów do Sprężyny. Okazało się jednak, że został on przyjacielem Krawczyka, a jego rodzina została honorowymi obywatelami Zielonej Góry. Krzysztof zakazał Spręzynie kontaktu ze mną pod karą śmierci. To były ciężkie czasy. Na jednej z dzikich plaż nad Bałtykiem spotkałem grupę ludzi. Okazało się ze również naprzykrzyli się Krawczykowi. Mieli oni wielkiego Volkswagena Ogórka i stare radio. Jeden z nich grał co noc na gitarze a inny walił w bębny. Razem z Anką często biegaliny po plaży niby goniąc wiatr. Pamiętam że zawsze biegając gubila klapki. Pewnego wieczoru, gdy wszyscy poszli spać ja i Anka postanowiliśmy przyrzec sobie miłość do końca życia. Zaczął padać deszcz. Dotnkalem jej kolan. Niebo było pełne gwiazd, ale dziś ich nie liczyliśmy. Zaczęliśmy się kochać. Gdy traciła dziewictwo stało się coś niespodziewanego. Okazało się ze Krzysztof Krawczyk zaaplikował w jej błonie dziewiczej truciznę która miała ją zabić bo jej przerwaniu. Ostatnie co pamiętam przed jej śmiercią to jej radość która zmieniła się w konwulsje, które w deszczu do złudzenia przypominały taniec. Anka zmarła a ja płakałem do rana. Chciała wieczenie trwać na plaży więc wraz z dwoma chłopakami tam ją zakopalismy. Przez następne dni piłem dużo alkoholu. W mojej głowie składały się słowa piosenki.
    -Lubiła tańczyć pelna radości tak, ciągle gonila wiatr. Spragniona życia wciąż zawsze gubila coś...
    Te słowa zawsze budzą we mnie zal. Chłopaki stworzyli linię melodyczą. Miesiąc później wysłaliśmy gotową piosenkę do wytwórni. By nikt nas nie rozpoznał nazwaliśmy się Rotary i chuj wie co to znaczy. Nasza piosenka zdobyła większą popularność niż "Za Tobą pójdę jak na bal". Nie da się ukryc ze Krawczyk się wkurwil. Po dwóch latach odnalazł nas i kazał ogłosić koniec dzialalnosci. Jebany wąsacz usunął mnie nawet z Wikipedii. Nazywam się Grzegorz Porowski, lider grupy Rotary ale i tak Kurwa myślicie że lubiła tańczyć to jebany myslovitz.
    pokaż całość

    +: o.........r, Talvisota +16 innych
  •  

    Wstajesz rano, jak masz ochotę to rżnięcie i później do pracy która lubisz.. Macie tak?

    #wygryw

    +: SVCXZ
  •  

    Mój stary to fanatyk ostrego jedzenia...
    Podkreślam ostrego! Pół mieszkania zajebane pękami papryczek, butelkami z sosem i przyprawami. Średnio raz w miesiącu doda komuś do kanapki jakąś papryczkę czy sos i trzeba robić lewatywę w szpitalu, bo człowiek dostaje rozstroju. Rozumiem nadać wyrazistości, ale zabijać cały smak potrawy dla wątpliwej przyjemności pieczenia japy? Krztusisz się, pocisz i leci ci z nosa. Można o porównać z rozkoszą podczas dławienia się chujem...
    W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała od razu się rozbierać, bo myślała, że znowu brzuch mnie boli od tych papryczek xD.

    Druga połowa mieszkania zajebana książkami kulinarnymi. Tajska Kuchnia, Meksykańska Kuchnia, Domowe Chilli xD itp. Co miesiąc ojciec robi objazd po wszystkich księgarniach w mieście, żeby skompletować wszystkie kulinarne pozycje. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety, bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych książkach, ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla kucharzy i kręci gównoburzę z innymi kucharzami o najlepsze ziarenka pieprzu itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. „Zrobiłbym jeszcze temat że pikantne i ogień i piekło!!!”
    Kiedyś ojciec mnie wkurwił to założyłem tam konto i go trollowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu „tabasco to woda”. Matka nie nadążała z podawaniem wasabi na uspokojenie.
    Aha, ma już na forum rangę mistrz patelni, za najebanie 10k postów.

    Ojciec co weekend zapierdala na targ na zakupy po świeże papryczki. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem super ostre danie na obiad a ojciec pierdoli o zaletach jedzenia tego ognistego gówna. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pierdolił że to dzięki temu, że jem dużo chilli bo zawierają kapsaicynę i mózg mi lepiej pracuje.

    Przy jedzeniu zawsze pierdoli „O jaki ja jestem wielce hardkorowy smakosz najpikantniejsze na świecie. O jaka dobra ostra, podkreślam ostra musztarda” albo "Ooo kupie sobie czipsy, ale nie jakieś smaczne, muszą być pikantne, jestem lepszy bo jem pikantne. A wy co nadal papryczka czy cebulka? Ja wpierdalam wasabi, smakuje jak ocet z pieprzem ale wpierdalam, niebo w gębie, gdyby było ciut ostrzejsze to wyjebałbym sam siebie we wszystkie dziury taki byłbym podniecony”

    W tym roku sam sobie sprowadził na święta habanero, prosto z Peru xD. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj ją rozpakował i wpierdalał w dużym pokoju. Potem ubrał się w ten swój cały strój kucharza i siedział cały dzień w kuchni i gotował. Obiad (chilli con carne) też w nim zjadł.

    Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich takich fanatyków bym wziął i zapierdolił. Ja pierdole jak mnie wkurwiają takie cioty, no kurwa.

    Kiedyś towarzyszem wypraw kulinarnych był „hehe Piotrek”. Człowiek o kształcie piłki z zakolami i 365 dni w roku w koszulce KOCHAM GOTOWAĆ.
    Byli z moim ojcem prawie jak bracia. Przychodził z dziewczyną na kolacje do nas itd. Raz ojciec miał imieniny Piotruś przyszedł na „hehe kielicha”. No i prawdziwe jebane szoł zaczyna się kiedy ojciec może się wykazać. „Co tam Piotrek zamówmy pizze, dla mnie megadiablopizdamexicanoostra z dodatkowymi papryczkami. Hehe coś nie ostra, ja to nie wiem jak wy możecie jeść takie mdłe xD. Co tam chcesz spróbować synku? Tylko masz popij mlekie bo się wodo nie popija xD. A teraz przepraszam na momencik bo muszę się wysrać moim mega piekącym stolcem. Ach! Nie ma to jak brutalne pieczenie odbytu i walenie konia do chrzanu.”
    Potem najebali się z Piotrkiem i oczywiście cały czas gadali o gotowaniu meksykańskiego żarcia. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczęli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze są habanero czy jalapeno.
    -Weź mnie nie wkurwiaj Pieter, widziałeś ty kiedyś jakie habanero ma ostre pestki!? Chaps i morda rozjebana!
    -Kurwa Tadek, jalapeno w Polsce po 80zł za kilo kosztują. Twoje habanero to im może naskoczyć!
    Co ty mi o jalapenho pierdolisz jak ledwo potrafisz pieprz cayenne zjeść! Habanero to jest król kuchni jak lew jest król dżungli.
    No i aż zaczęli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju, a ja z matką musieliśmy ich rozdzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt...
    W zeszłym roku zadzwoniła żona Piotrusia, że Piotruś miał jakąś rozprawę o tatara i trafił do więzienia. Odebrała akurat matka, złożyła wyrazy współczucia, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec:
    -I bardzo kurwa dobrze.- Tak go za te jalapeno znienawidził.

    #pasta #byloaledobre #mojstaryfanatykwedkarstwa #ostrakuchnia #papryczki
    pokaż całość

    •  

      @dedik JA PIERDOLE JAK MNIE WKURWIAJĄ TAKIE CIOTY, NO KURWA. O JAKI JA JESTEM WIELCE HARDKOROWY SMAKOSZ NAJPIKANTNIEJSZE NA SWIECIE OO JAKA DOBRA OSTRA, PODKREŚLAM OSTRA MUSZTARDA. ALBO "OO KUPIE SOBIE CZIPSY, ALE NIE JAKIEŚ SMACZNE, MUSZA BYĆ PIKANTNE, JESTEM LEPSZY BO JEM PIKANTNE A WY CO NADAL PAPRYCZKA CZY CEBULKA? JA WPIERDALAM WASABI, SMAKUJE JAK OCET Z PIEPRZEM ALE WPIERDALAM, NIEBO W GĘBIE, GDYBY BYŁO CIUT OSTRZEJSZE TO WYJEBAŁBYM STAREGO WE WSZYSTKIE DZIURY TAKI BYŁBYM PODNIECONY, ZROBIŁBYM JESZCZE TEMAT ŻE PIKANTNE I OGIEŃ I PIEKŁO. ROZUMIEM NADAĆ WYRAZISTOŚCI, ALE ZABIJAĆ CAŁY SMAK POTRAWY DLA WĄTPLIWEJ PRZYJEMNOŚCI PIECZENIA JAPY? KSZTUSISZ SIE, POCISZ I LECI CI Z NOSA. MOŻNA O PORÓWNAĆ Z ROZKOSZĄ PODCZAS DŁAWIENIA SIĘ CHUJEM. A WIĘC PODSUMOWUJĄC OP=PEDAŁ PRAWDZIWE JEBANE SZOŁ ZACZYNA SIĘ KIEDY TAKI TWARDZIEL MOŻE SIĘ WYKAZAĆ, JAKAŚ PIZZERIA CZY U SIEBIE W KUCHNI. CO TAM MATI ZAMÓWMY PIZZE, DLA MNIE MEGADIABLOPIZDAMEXICANOOSTRA Z DODATKOWYMI PAPRYCZKAMI, HEHE COŚ NIE OSTRA, JA TO NIE WIEM JAK WY MOŻECIE JEŚĆ TAKIE MDŁE xD CO TAM CHCESZ SPRÓBOWAĆ SEBA? TYLKO MASZ POPIJ MLEKIE BO SIĘ WODO NIE POPIJA XD A TERAZ ZW NA MOMENCIK BO MUSZE SIE WYSRAĆ MOIM MEGA PIEKĄCYM STOLCEM, AHH NIE MA TO JAK BRUTALNE PIECZENIE ODBYTU I WALENIE KONIA DO CHRZANU. KAPCZA MÓWI ZGAGE NO KURWA ZJEDZ TO ROBAKU TO BĘDZIESZ MIAŁ ZGAGE pokaż całość

      +: dedik
  •  

    Gdy zbudzi nas dźwięk potłuczonego szkłaaa

    +: Kalow

Osiągnięcia (4)

Endeavour Season 6 Episode 2(Apollo) | Dynasty (2017) streaming | Dave Franco